Dermascan Lorin Lex Beauty
Parking przed budynkiem
Jestem Kosmetologiem oraz prowadzę Fundację Lex Beauty Zajmuje się edukacją i pomocą osobom pokrzywdzonym , dodatkowo prowadzę szkolenia Branżowe oraz prowadzę grupę Edukacyjną od 8 lat Kosmetologia moja pasja.
10/07/2026
Słońce bez filtra?
Ostatnio przeczytałam taką książkę i parę wniosków mi się nasunęło 😘
A może przez lata zadawaliśmy niewłaściwe pytanie…
Od lat słyszymy:
“Słońce jest szkodliwe.”
Ale czy naprawdę badano… całe słońce?
To pytanie może wydawać się prowokacyjne, ale warto się nad nim zatrzymać.
Większość badań, na których opiera się współczesna fotoprotekcja, dotyczy promieniowania UVA i UVB, ponieważ to ono odpowiada za oparzenia, uszkodzenia DNA, fotostarzenie i zwiększone ryzyko nowotworów skóry.
I to są bardzo solidne dowody.
Tylko że…
UVA i UVB to nie całe światło słoneczne.
Do powierzchni Ziemi dociera również światło widzialne oraz promieniowanie podczerwone, które także oddziałują na organizm. Coraz więcej badań pokazuje, że światło słoneczne uczestniczy w znacznie większej liczbie procesów biologicznych, niż sądziliśmy jeszcze kilkanaście lat temu.
Dzisiaj wiemy, że rozsądna ekspozycja na światło słoneczne wpływa nie tylko na syntezę witaminy D.
Ma znaczenie również dla:
• rytmu dobowego,
• wydzielania melatoniny i serotoniny,
• uwalniania tlenku azotu (NO),
• funkcjonowania układu odpornościowego,
• zdrowia psychicznego i jakości snu.
Jednocześnie nauka równie jasno pokazuje, że nadmierna ekspozycja na promieniowanie UVA i UVB uszkadza DNA komórek, przyspiesza starzenie skóry, sprzyja przebarwieniom i zwiększa ryzyko nowotworów skóry.
I właśnie dlatego nie warto popadać w skrajności.
Słońce nie jest ani cudownym lekarstwem na wszystko.
Ani naszym największym wrogiem.
Największym problemem jest brak umiaru i brak zrozumienia, co naprawdę pokazują badania.
Może więc zamiast pytać:
„Czy słońce szkodzi?”
warto zapytać:
„Jak korzystać ze słońca mądrze?”
Bo nauka nie polega na powtarzaniu sloganów.
Polega na analizowaniu dowodów.
A dowody pokazują, że organizm potrzebuje światła słonecznego, ale jednocześnie wymaga ochrony przed nadmierną dawką promieniowania UV.
To nie słońce jest problemem. Problemem jest nadmiar.
Nie chcę, żeby ten post kogokolwiek do czegoś przekonywał.
Chcę, żeby skłonił do myślenia.
Bo nauka zaczyna się nie od odpowiedzi.
Nauka zaczyna się od zadania właściwego pytania.
A jakie jest Twoje zdanie? Czy uważasz, że współczesna edukacja o słońcu pokazuje pełny obraz, czy koncentruje się głównie na promieniowaniu UV? ☀️
Czytaj publikacje.
Podane przykładowe w komentarzu pod postem. 🔥🔥🔥🔥
Nie tylko nagłówki.
Dzisiaj działam w sklepie i muszę przyznać, że bezapelacyjnym przebojem dnia okazał się sok z kurkumą i imbirem. Coraz więcej osób świadomie wybiera produkty, które nie tylko dobrze smakują, ale mogą być również wartościowym elementem zdrowej diety.
Czy taki sok wpływa na skórę?
Pośrednio, tak. Nasza skóra jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się wewnątrz organizmu.
Kurkuma zawiera kurkuminę, związek o silnych właściwościach przeciwutleniających. Antyoksydanty pomagają chronić komórki przed stresem oksydacyjnym, który jest jednym z czynników przyspieszających starzenie się skóry.
Imbir z kolei zawiera gingerole i shogaole. Są to naturalne związki bioaktywne, które również wykazują działanie przeciwutleniające. W dobrze zbilansowanej diecie mogą wspierać prawidłowe funkcjonowanie organizmu, a tym samym pośrednio wpływać na kondycję skóry.
Oczywiście warto pamiętać, że nawet najlepszy sok nie zastąpi zdrowej diety, odpowiedniej ilości snu, aktywności fizycznej ani właściwej pielęgnacji. Piękna skóra to efekt codziennych nawyków, a nie jednego produktu.
A Wy? Lubicie połączenie kurkumy z imbirem, czy macie swojego zdrowego faworyta?
Najważniejsze w życiu mieć pasję ❤️❤️❤️❤️
08/07/2026
Ile jeszcze takich historii musi się pojawić, zanim zaczniemy rozmawiać o kwalifikacji pacjenta zamiast o marketingu zabiegów?
Przeczytałam dziesiątki komentarzy pod jednym postem. Historie są różne. Jedni opisują utratę objętości twarzy po RF mikroigłowym, inni problemy po wypełniaczach, stymulatorach, laserach czy kolejnych procedurach “naprawczych”. Pojawiają się również wpisy osób, które po nieudanych efektach zmagają się z depresją, lękiem i utratą pewności siebie.
Czy wszystkie te historie oznaczają, że zabiegi medycyny estetycznej są złe?
Nie.
Ale pokazują coś, o czym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Żaden zabieg nie jest pozbawiony ryzyka.
W medycynie estetycznej nie istnieje procedura, która daje 100% gwarancji sukcesu. Nawet jeśli wykonuje ją doświadczony specjalista, organizm każdego człowieka reaguje inaczej. To nie matematyka. To żywe tkanki, procesy biologiczne, odpowiedź immunologiczna, gojenie i indywidualna anatomia.
Największym problemem nie jest samo istnienie powikłań.
Największym problemem jest to, że marketing często przedstawia zabiegi jako niemal pozbawione ryzyka.
“To tylko kwas.”
“To tylko stymulator.”
“To tylko pobudzenie kolagenu.”
“To tylko jeden zabieg.”
A później okazuje się, że “to tylko” może oznaczać miesiące leczenia, rozpuszczanie preparatów, kolejne korekty, a czasem trwałe zmiany wyglądu.
Literatura naukowa nie ukrywa, że powikłania istnieją. Opisano między innymi:
• niedokrwienie i martwicę po wypełniaczach,
• reakcje zapalne i ziarniniaki,
• przewlekły obrzęk limfatyczny,
• odpowiedzi immunologiczne,
• utratę tkanki tłuszczowej po niektórych procedurach termicznych,
• przebarwienia, blizny oraz długotrwały rumień po laserach i RF.
To nie są mity z internetu. To opublikowane przypadki kliniczne i przeglądy naukowe.
Jednocześnie trzeba powiedzieć coś równie ważnego.
Miliony osób przeszły zabiegi bez powikłań i są zadowolone z efektów. Nie wolno więc wyciągać wniosku, że każda procedura kończy się tragedią.
Natomiast każda osoba przed zabiegiem ma prawo znać nie tylko zdjęcia “przed i po”, ale również realne ryzyko, możliwe powikłania oraz ograniczenia danej metody.
Świadoma zgoda nie polega na podpisaniu kartki.
Polega na tym, że pacjent rozumie, co może zyskać, ale również co może stracić.
Jeżeli branża naprawdę chce budować zaufanie, powinna przestać sprzedawać marzenia i zacząć uczciwie rozmawiać o biologii, statystyce i ryzyku.
Bo piękno nie powinno kosztować utraty zdrowia ani własnej tożsamości.
© Lorin | Medycyna Estetyczna bez Cenzury | Fundacja Lex Beauty.
Edukacja zamiast marketingu. Świadoma zgoda wymaga znajomości nie tylko korzyści, ale również ryzyka potwierdzonego w literaturze naukowej. Taki jest cel tej publikacji.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9153319/
https://www.dovepress.com/the-immunogenicity-of-hyaluronic-fillers-and-its-consequences-peer-reviewed-fulltext-article-CCID
08/07/2026
Co jest modne, a co naprawdę działa? Nauka zamiast marketingu.
Rynek kosmetologii rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Co kilka miesięcy pojawia się nowe urządzenie, nowa technologia i kolejne hasło reklamowe: “lifting bez skalpela”, “efekt 10 lat mniej”, “rewolucyjna metoda odmładzania”.
Ale warto zadać jedno pytanie.
Ile z tych metod ma rzeczywiście potwierdzoną skuteczność w badaniach naukowych?
Nie wszystko, co jest modne, zostało dobrze przebadane. W medycynie i kosmetologii liczą się przede wszystkim dowody naukowe (Evidence Based Medicine), a nie liczba wyświetleń w mediach społecznościowych.
Metody, dla których istnieją silne dowody naukowe
1. Fotobiomodulacja LED (światło czerwone i bliska podczerwień)
To jedna z najlepiej przebadanych metod nieinwazyjnej regeneracji skóry.
Badania wykazały:
• stymulację fibroblastów,
• zwiększenie syntezy kolagenu,
• poprawę gojenia,
• zmniejszenie stanu zapalnego,
• poprawę jakości skóry.
2. IPL (Intense Pulsed Light)
IPL od wielu lat znajduje zastosowanie w leczeniu:
• przebarwień posłonecznych,
• rumienia,
• teleangiektazji,
• objawów fotostarzenia.
Skuteczność tej technologii została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych.
3. Nieablacyjne lasery frakcyjne
Stymulują przebudowę kolagenu bez usuwania całej warstwy naskórka.
Badania potwierdzają poprawę:
• struktury skóry,
• drobnych zmarszczek,
• blizn potrądzikowych,
• elastyczności skóry.
4. Retinoidy
Nie są zabiegiem gabinetowym, ale należą do najlepiej przebadanych metod przeciwdziałania fotostarzeniu.
Ich działanie obejmuje:
• zwiększenie produkcji kolagenu,
• normalizację odnowy naskórka,
• redukcję drobnych zmarszczek,
• poprawę struktury skóry.
To od lat jeden ze standardów terapii przeciwstarzeniowej.
5.Świadoma fotoprotekcja UVA plus UVB
Najskuteczniejsza metoda przeciwstarzeniowa często kosztuje mniej niż pojedynczy zabieg.
Nie oznacza to unikanie słońca ale korzystanie z niego świadomie.
A co z pozostałymi metodami?
Na rynku dostępnych jest wiele urządzeń reklamowanych jako przełomowe.
Nie oznacza to jednak, że ich skuteczność została potwierdzona na takim samym poziomie jak LED, IPL czy retinoidy.
W przypadku części technologii liczba badań jest nadal niewielka, obejmuje małe grupy pacjentów lub wymaga dalszego potwierdzenia w niezależnych badaniach.
To nie znaczy, że nie działają.
To znaczy, że obecnie poziom dowodów naukowych jest niższy.
Dlatego przed wyborem zabiegu warto zapytać nie tylko:
“Jakie będą efekty?”
ale również:
“Na jakich badaniach opiera się ta metoda?”
Bo moda zmienia się co sezon.
Biologia skóry nie zmienia się od tysięcy lat. Trend trwa kilka miesięcy.
Publikacje naukowe pozostają na lata. Dlatego zamiast pytać, co jest modne, zacznijmy pytać: “Co naprawdę działa?”.
To właśnie odróżnia kosmetologię opartą na dowodach naukowych od kosmetologii opartej na obietnicach.
Wybrane publikacje
• Avci P. i wsp. Low-Level Laser (Light) Therapy in Skin: Stimulating, Healing, Restoring. Semin Cut Med Surg, 2013.
• Hernández-Bule ML i wsp. Unlocking the Power of Light on the Skin. 2024.
• Knight JM i wsp. Sequential facial skin rejuvenation with intense pulsed light and non-ablative fractional laser. Lasers Surg Med.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4126803/
Klauzula ochrony treści
Materiał ma charakter edukacyjny i opiera się na aktualnej wiedzy naukowej oraz publikacjach medycznych. Nie stanowi porady medycznej ani rekomendacji konkretnego zabiegu. Każda terapia powinna być poprzedzona indywidualną kwalifikacją pacjenta. Treść chroniona prawem autorskim. Cytowanie dozwolone wyłącznie z podaniem autora i źródła.
08/07/2026
Kiedy medycyna estetyczna przestaje upiększać, a zaczyna zniekształcać?
Czy kiedyś się nad tym zastanawialiście?
Czy era klonów się nasila?
A może ludzie zaczynają zauważać, że niektórzy nie przypominają już człowieka?
Patrzę na to, co dzieje się dziś w medycynie estetycznej i zadaję sobie jedno pytanie: kiedy przestaliśmy poprawiać urodę, a zaczęliśmy deformować twarze?
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że nie rywalizujemy już o naturalny efekt, ale o to, kto bardziej zaskoczy internet. Im większe usta, im dłuższe rzęsy, im bardziej nienaturalne proporcje, tym więcej wyświetleń i komentarzy.
Nauka zna już odpowiedź.
Medycyna estetyczna powstała po to, aby przywracać harmonię twarzy, poprawiać jakość tkanek oraz wspierać proces starzenia w sposób naturalny. Jej celem nigdy nie było tworzenie jednej, identycznej twarzy dla wszystkich.
Dzisiaj obserwujemy jednak zjawisko, które budzi coraz większy niepokój lekarzy, psychologów i naukowców. Coraz więcej osób nie chce wyglądać młodziej. Chce wyglądać jak filtr z Instagrama.
To nie jest już kwestia gustu. To zjawisko opisane w literaturze naukowej.
Badania pokazują, że intensywne korzystanie z mediów społecznościowych prowadzi do częstszego porównywania własnego wyglądu z nierealistycznymi wzorcami.
Algorytmy promują twarze najbardziej przyciągające uwagę, a nie najbardziej naturalne. W efekcie dochodzi do stopniowej zmiany postrzegania tego, co uznajemy za atrakcyjne. To zjawisko określane jest jako normalizacja nienaturalnej estetyki.
Przegląd systematyczny opublikowany w 2024 roku wykazał, że korzystanie z Instagrama, TikToka i Snapchata wiąże się ze wzrostem niezadowolenia z własnego wyglądu oraz większym zainteresowaniem zabiegami estetycznymi.
Im więcej czasu użytkownicy spędzają na oglądaniu wyidealizowanych twarzy, tym częściej zaczynają postrzegać własny wygląd jako niewystarczający.
Naukowcy zwracają uwagę, że problem nie wynika z samej medycyny estetycznej. Problemem jest zmiana celu zabiegów.
Jeszcze kilkanaście lat temu zabieg miał odświeżyć wygląd.
Dzisiaj coraz częściej ma całkowicie zmienić rysy twarzy.
W literaturze pojawiło się nawet określenie “Snapchat dysmorphia”. Opisuje ono pacjentów, którzy zgłaszają się do gabinetów z oczekiwaniem, że będą wyglądać jak po filtrach wygładzających skórę, powiększających usta, unoszących policzki i zmieniających proporcje twarzy. To nie jest jednostka chorobowa, ale zjawisko psychologiczne, które zwróciło uwagę środowiska medycznego.
Coraz więcej publikacji wskazuje również na związek mediów społecznościowych z nasileniem objawów dysmorfii ciała (Body Dysmorphic Disorder, BDD). Osoby z tym zaburzeniem koncentrują się na niewielkich lub wyobrażonych defektach wyglądu i często poszukują kolejnych zabiegów, które nie rozwiązują problemu psychicznego.
Dlatego renomowane towarzystwa medycyny estetycznej podkreślają, że kwalifikacja pacjenta nie powinna ograniczać się do oceny anatomii twarzy. Powinna obejmować także ocenę oczekiwań oraz motywacji do wykonania zabiegu.
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Tkanki mają swoją biologię.
Każda iniekcja kwasu hialuronowego, każda stymulacja, każdy zabieg wywołują odpowiedź biologiczną organizmu. Powtarzanie procedur tylko dlatego, że zmienia się moda, nie pozostaje całkowicie obojętne dla tkanek. W literaturze opisano powikłania takie jak przewlekłe stany zapalne, zwłóknienia, migrację preparatu, reakcje immunologiczne, ziarniniaki czy utrzymujące się obrzęki. Oznacza to, że decyzje estetyczne podejmowane pod wpływem chwilowych trendów mogą mieć długotrwałe konsekwencje.
Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego.
Przez tysiące lat ludzie różnili się od siebie. Twarze były indywidualne. Dzisiaj algorytmy mediów społecznościowych promują jeden, powtarzalny wzorzec: bardzo pełne usta, mocno zaznaczone kości policzkowe, ostry kąt żuchwy, idealnie gładką skórę i przesadnie długie rzęsy. W efekcie wiele osób przestaje dążyć do poprawy własnej urody, a zaczyna kopiować cudzą twarz.
To nie jest rozwój medycyny estetycznej.
To jest utrata indywidualności.
Dobry specjalista nie powinien spełniać każdego życzenia pacjenta. Powinien znać anatomię, rozumieć procesy biologiczne i mieć odwagę powiedzieć: „Nie wykonam tego zabiegu, ponieważ będzie szkodził harmonii twarzy lub nie przyniesie korzyści.”
Prawdziwa medycyna estetyczna nie polega na tym, aby każdy wyglądał tak samo.
Polega na tym, aby człowiek wyglądał zdrowiej, świeżej i naturalniej, zachowując własne cechy, a nie twarz wykreowaną przez filtr.
Klauzula ochrony treści
Materiał ma charakter edukacyjny i popularyzujący wiedzę naukową. Jego celem jest przedstawienie aktualnych danych opublikowanych w literaturze naukowej oraz zwrócenie uwagi na znaczenie kwalifikacji pacjenta, anatomii i bezpieczeństwa w medycynie estetycznej. Treść nie stanowi porady medycznej ani oceny konkretnych osób, zabiegów czy podmiotów. Przedstawione informacje opierają się na dostępnych publikacjach naukowych i stanowiskach środowiska medycznego. Każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny przez odpowiednio wykwalifikowanego specjalistę. Dyskusja opiera się na faktach naukowych i ma na celu promowanie świadomych decyzji oraz bezpieczeństwa pacjentów.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11350482/
07/07/2026
Jak się Wam podoba najnowszy trend modelowania ust? Myślałam, że to żart ale niestety …..
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Skontaktuj się z firmę
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Opolska
Katowice
41-707