Gabinet Naturoterapii Niwy Natury

Gabinet Naturoterapii Niwy Natury

Udostępnij

Gabinet Niwy Natury to pomoc w odnalezieniu harmonii przez pracę z ciałem, zioła, esencje dr Bacha, pijawki i energię.

Nasza przestrzeń terapeutyczna to miejsce dla tych, którzy wiedzą, że zdrowienie to droga do siebie z poszanowaniem i wsparciem Natury.

12/10/2026

🩸 Pijawki a pajączki na nogach – czy mogą pomóc?

Pajączki to drobne, rozszerzone naczynka krwionośne, które najczęściej pojawiają się na nogach. Wiele osób zastanawia się, czy pijawki mogą pomóc się ich pozbyć.

Okazuje się, że tak 🙂

Ślina moich ukochanych Helenek zawiera substancje m.in. wpływające na krzepnięcie krwi i wspomagające krążenie, co pozwala na znaczne zmniejszenie widocznych naczynek oraz ograniczenie powstawania nowych.

Ale oczywiście jeśli pajączków przybywa, pojawiają się obrzęki lub uczucie ciężkości nóg, warto przez zabiegami skonsultować się z lekarzem i sprawdzić stan żył.

Tutaj orzypominam – w pracy z pijawkami najważniejsze jest bezpieczeństwo i wiedza. ❤️🩸

A Wy? Macie pajączki na nogach i zastanawiacie się, co można z nimi zrobić?

Jeśli borykacie się z tym problemem zapraszam na konsultacje i zabiegi 🍀

10/10/2026

🌿 MIEJSCA MOCY – CZY W POLSCE NAPRAWDĘ JE MAMY? 🌿

Są takie miejsca, do których człowiek wchodzi i po prostu czuje, że jest inaczej.

Stary las. Samotne wzgórze. Kamienny krąg. Źródło wypływające spod ziemi. Góra, na której od setek albo tysięcy lat ludzie spotykali się, modlili, składali ofiary albo odprawiali swoje obrzędy.

I właśnie takie miejsca nazywamy miejscami mocy. To określenie funkcjonuje przede wszystkim w tradycji ludowej, duchowej, radiestezyjnej i ezoterycznej.
Ale są w Polsce miejsca, których niezwykłość ma bardzo konkretną historię.
Ja Wam dzisiaj przedstawię takie ważne dla mnie, ale mniej znane (choć Ślęża do takich na pewno nie należy😎), bo o Wawelu w Krakowie czy o Sandomierzu wiele osób słyszało 🙂

Oto one:

Ślęża – to góra, która od bardzo dawna była miejscem kultowym. Są tam stare kamienne rzeźby, wały i cała masa opowieści o tym, że ludzie czuli jej wyjątkowość na długo przed chrześcijaństwem. Sama góra ma taki klimat i energię, że rozumiem, dlaczego przez wieki przypisywano jej coś niezwykłego.

Łysa Góra / Święty Krzyż – tutaj jest jeszcze ciekawiej, bo zachowały się kamienne wały związane z dawnym miejscem kultu. Dzisiaj stoi tam klasztor, ale wcześniej było to miejsce przedchrześcijańskie, pełne magii, rytuałów i czci.

Odry na Pomorzu – to jest już miejsce dla mnie totalnie „wiedźmińskie” 😄🌲. Wchodzisz do lasu i nagle między drzewami masz ogromne kamienie ustawione w kręgach, kurhany i groby sprzed prawie 2000 lat.
To prawdziwe stanowisko archeologiczne związane z kulturą wielbarską. Jaka tam jest energia!!!⚡️

Węsiory – podobny klimat, ale trochę bardziej kameralnie. Las, jezioro, kamienne kręgi i kurhany.
Wg mnie właśnie takie miejsca najbardziej działają na wyobraźnię, bo nie wyglądają jak „zabytek”, tylko jak coś, co ktoś zostawił tam bardzo, bardzo dawno temu.

Grzybnica – kolejna taka perełka. Kamienne kręgi ukryte w lesie, z dala od wielkich atrakcji turystycznych.
I właśnie dlatego są dla mnie ciekawsze niż miejsca, gdzie stoi dziesięć budek z pamiątkami i automaty z kawą. 😂

Na koniec wrzucę Wam jeszcze swoje małe, ukochane miejsce mocy… ❤️

To maleńki kościółek Najświętszej Maryi Panny na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, tuż przy katedrze. Zawsze, kiedy tam jestem, zatrzymuję się na chwilę. Jest w tym miejscu coś, czego trudno mi opisać słowami. Jakiś spokój, skupienie i takie dziwne poczucie, że stoję w miejscu, które pamięta naprawdę bardzo dużo.

Może to historia tego miejsca, może energia tysięcy ludzi, którzy byli tam przede mną… a może po prostu energia😎
Ale wiem jedno – to jest moje miejsce. I zawsze, kiedy tam jestem, czuję się trochę inaczej. ❤️🌿

Miejsce mocy nie zawsze oznacza miejsce, w którym wydarzy się coś spektakularnego. Czasami jest to po prostu przestrzeń, która przez setki pokoleń przyciągało ludzi.
Miejsce, które wybierano na pochówki.
Na spotkania. Na obrzędy. Na modlitwę.
Na kontakt z tym, czego człowiek przez wieki nie potrafił wyjaśnić.

Czasami trzeba stanąć w takim miejscu, zamknąć oczy i przez chwilę po prostu poczuć. 🌿🪨🌙

A Wy macie swoje miejsce, w którym czujecie taką niezwykłą energię?

09/10/2026

Czy emocje mają wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie?😎

Ostatnio dopadło i mnie…
Miałam naprawdę ciężki czas, i emocjonalnie, i fizycznie. Nazbierało się tego wszystkiego tyle, że w końcu choróbsko trafiło do mych drzwi i po prostu się rozchorowałam😡

Oczywiście, można powiedzieć, że to wirusy, bakterie i pewnie też tak jest.
Ale tak sobie myślę, że gdybym była w pełni sił, wypoczęta i w dobrej formie, mój organizm miałby pewnie znacznie więcej możliwości, żeby sobie z tym poradzić.

I właśnie dlatego chciałam Wam dzisiaj napisać kilka słów o emocjach i o tym, jak bardzo wpływają na nasze ciało.

Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile stresu w sobie nosimy i jak bardzo odbija się to na naszym zdrowiu.

Denerwujemy się, zamartwiamy, przejmujemy problemami innych, tłumimy w sobie złość, smutek i żal.
Czasem z wściekłością wybuchamy…Często też nie chcemy nikomu pokazać, że jest nam ciężko, więc udajemy, że wszystko jest w porządku.

A ciało swoje wie…

Zaczyna boleć nas głowa, napinają się mięśnie, boli kark i plecy, mamy problemy ze snem, żołądkiem, brakuje nam siły i energii. Jesteśmy zmęczeni, nawet kiedy teoretycznie nic wielkiego nie robiliśmy.

Oczywiście nie każdy ból wynika ze stresu i nie każdą chorobę można wytłumaczyć emocjami. Ale nie da się ukryć, że to, co przeżywamy na co dzień, ma wpływ na nasz organizm.

I wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? Że często bardziej przejmujemy się wszystkimi dookoła niż samymi sobą. Martwimy się o rodzinę, dzieci, przyjaciół, pracę, pieniądze, o to, co będzie jutro… A kiedy ktoś pyta, jak się czujemy, odpowiadamy: „Wszystko dobrze” (pod warunkiem że w ogóle ktoś pyta, bo w tej chwili wszyscy są tak skupieni na sobie, że różnie z tym bywa…)

A wcale tak dobrze nie jest😒

Może więc czasami warto trochę odpuścić? Nie brać wszystkiego tak bardzo do siebie, nie próbować rozwiązywać wszystkich problemów świata i nie czuć się odpowiedzialnym za każdego człowieka, nawet bliskiego.

Mamy prawo być zmęczeni. Mamy prawo mieć gorszy dzień. Mamy prawo powiedzieć, że czegoś jest już za dużo.

I przede wszystkim mamy prawo zadbać o siebie, bez wyrzutów sumienia.

Bo zdrowie to nie tylko to, co jemy, jakie zioła pijemy i jakie zabiegi sobie robimy. To również nasze codzienne życie, nasze relacje i to, co dzieje się w naszej głowie.

Dbajcie o siebie. Naprawdę. Bo czasami tak bardzo zajmujemy się całym światem, że zapominamy o sobie. ❤️

A Wy potraficie odpuścić, czy też wszystko przeżywacie i analizujecie po tysiąc razy?

08/10/2026

Jestem numerologiczną piątką😎
Taką klasyczną, gdzie w zasadzie wszystko co o niej napisano i powiedziano, się zgadza😂

Numerologiczna Piątka to osoba, która kocha wolność, niezależność i życie pełne doświadczeń. Jest ciekawa świata, szybko się uczy, ma mnóstwo pomysłów (aż za dużo😂) i często potrzebuje zmian, nowych wyzwań i inspiracji.

Jej mocą jest elastyczność, odwaga i umiejętność odnajdywania się w nowych sytuacjach.
Jej wyzwaniem – rozproszenie, niecierpliwość i trudność w zdecydowaniu, którą z wielu dróg wybrać. 😉

Krótko mówiąc: Piątka nie lubi jednej ścieżki, kiedy życie pokazuje jej pięć innych. ❤️

Czasem mam wrażenie, że rzucam się z kąta w kąt. Jeden pomysł, za chwilę drugi. Coś mnie zachwyca, coś nowego mnie woła, pojawia się kolejna możliwość… a ja zamiast spokojnie wybrać jedną drogę, zaczynam się zastanawiać nad wszystkimi naraz. 🙈

Chaos… tak, to ostatnio zdecydowanie przeważa w moim umyśle…
Chciałabym tak dużo… interesuje mnie tak wiele… każda nowa możliwość wydaje się fascynująca.
Są takie momenty, kiedy głowa pęka od pomysłów, serce chce kilku rzeczy jednocześnie, a rozsądek mówi: „Kobieto, zatrzymaj się wreszcie!” 😂

I myślę, że czas się zatrzymać. Odłożyć decyzję. Posłuchać siebie. Wrócić do spokoju podczas spacerów po łąkach i lasach. Dać sobie trochę czasu…

No i „mus jest” przygotować sobie mieszankę esencji Bacha.

Tutaj najbardziej dla mnie pasują:

* 🌸 Scleranthus – bo waham się między dwiema lub kilkoma możliwościami i trudno mi podjąć decyzję.
* 🌸 Wild Oat – mam wiele zainteresowań, talentów i kierunków, ale nie wiem, co jest właściwą drogą.
* 🌸 White Chestnut – moja głowa nie przestaje analizować, rozważać i mielić pomysłów.
* 🌸 Walnut – jestem w okresie zmian i potrzebuję łatwiej odciąć się od wpływu innych oraz zaufać własnej drodze.

Dzięki temu dam radę i podejmę decyzje najlepsze dla mnie❤️

A Wy? Też macie czasami taki moment, że macie głowę pełną pomysłów i nie wiecie, za co zabrać się najpierw? 😄

07/10/2026

🩸 Pijawki zadziałały… ale kiedy zobaczymy to w wynikach?

To pytanie często słyszę w gabinecie. I nie ma jednej odpowiedzi, bo różne procesy w organizmie potrzebują różnego czasu.

🩸 Morfologia – hemoglobina, hematokryt, krwinki czerwone. Po zabiegu mogą przejściowo spaść, dlatego nie oceniamy efektu po kilku dniach.

🩸 Ferrytyna i żelazo – tutaj potrzeba więcej czasu, bo organizm musi odbudować zapasy. Dlatego warto oceniać je po odpowiednim okresie, a nie bezpośrednio po serii.

🩸 CRP i inne markery stanu zapalnego – ich zmiana zależy od wielu czynników, więc nie można automatycznie przypisać jej Helenkom.

🩸 Ból, sztywność, ruchomość – tutaj poprawa może pojawić się znacznie wcześniej niż zmiana w badaniach laboratoryjnych. W badaniach dotyczących choroby zwyrodnieniowej kolana poprawę obserwowano już w pierwszych tygodniach po hirudoterapii.

Dlatego lubię mieć punkt odniesienia:

badania przed terapią → obserwacja organizmu → kontrola po odpowiednim czasie.

Bo nie wszystko, co dzieje się w organizmie, od razu widać na kartce z laboratorium.

Czasami pierwszym sygnałem jest po prostu:

❤️ „Mniej mnie boli.”
❤️ „Lepiej śpię.”
❤️ „Łatwiej się poruszam.”

A dopiero później możemy sprawdzić, co zmieniło się w wynikach.

Bo hirudoterapia to nie tylko Helka 🙂.

To przede wszystkim obserwowanie człowieka przed, w trakcie i po terapii. 🌿🩸

dobrego dnia dla Was🍀

Photos from Gabinet Naturoterapii Niwy Natury's post 05/10/2026

🩸 DOŁY PODKOLANOWE

W pracy z pijawkami bardzo często skupiamy się na miejscu, które boli. Kolano, łydka, staw, okolica żylaków…
A tymczasem ogromne znaczenie ma również dół podkolanowy – naturalna „brama” pomiędzy udem a podudziem.

W tej okolicy przebiegają ważne naczynia krwionośne i struktury układu limfatycznego. Dlatego w odpowiednio dobranych przypadkach okolica dołu podkolanowego jest wykorzystywana jako element terapii wspierającej krążenie żylne i odpływ limfy z kończyny dolnej.

Szczególnie warto o niej pamiętać wtedy, kiedy problem nie dotyczy tylko samego kolana, ale całej kończyny – pojawia się uczucie ciężkości nóg, obrzęk czy zastój.

I właśnie dlatego hirudoterapia to nie jest po prostu „przystawienie pijawki tam, gdzie boli”. 😎

To znajomość anatomii, odpowiedni dobór miejsc, obserwacja organizmu i przede wszystkim myślenie o całym układzie, a nie tylko o jednym bolącym punkcie. Bo w hirudoterapii miejsce przystawienia Helenek ma znaczenie. 🩸🌿

Jeśli chcesz zadbać o swoje nogi i poznać inne możliwości hirudoterapii, zapraszam na zabiegi

Dobrego tygodnia🍀🌿🍀

05/10/2026

Kiedyś myślałam, że problem z nerkami sam daje o sobie znać. Ostry ból pleców czy coś w tym rodzaju.
Przestało to mieć dla mnie sens, kiedy przyjrzałam się temu, co właściwie robią nerki.
To nie jest filtr oleju w samochodzie. To żywy system recyklingu.

Krew wpływa.
Odpady powinny zostać usunięte.
To, co dobre — minerały, aminokwasy, składniki odżywcze, których nie chcesz tracić — powinno zostać ponownie wchłonięte.

Kiedy ten filtr ulega uszkodzeniu, jednocześnie dzieją się dwie rzeczy:

odpady zaczynają cofać się do krwi,

składniki odżywcze zaczynają uciekać z moczem.

Objawy nie były tajemnicze. Były oznaką tego cofania się — pojawiającego się tam, gdzie ludzie mogli je odczuć.

Oto siedem z nich…

1. Metaliczny smak w ustach

To jeden z wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych.

Toksyny, które powinny zostać usunięte z moczem, zaczynają ponownie krążyć. Jama ustna odbiera to jako metaliczny smak, który nie znika.
Nie kupowałam wyjaśnienia, że to „tylko odwodnienie” albo wczorajsza kolacja. Jeśli filtr zatrzymuje odpady, te odpady muszą gdzieś trafić.

Smak jest jednym z pierwszych miejsc, przez które ciało samo zdradza, że coś jest nie tak.

2. Świąd bez wysypki

Skóra zaczyna swędzieć, ale na jej powierzchni nie ma niczego oczywistego, co mogłoby to wyjaśniać. Żadnego nowego mydła. Żadnego ukąszenia owada. Po prostu swędzenie, które przemieszcza się po ciele.

Produkty przemiany materii drażnią tkanki od wewnątrz. Skóra staje się awaryjną drogą wydalania, kiedy główna droga zaczyna sobie nie radzić.

3. Oddech pachnący amoniakiem

Oddech zaczyna pachnieć amoniakiem. Nie jak poranny oddech. Nie jak kawa. To ostry, chemiczny zapach.
Amoniak jest częścią sposobu, w jaki organizm radzi sobie z odpadami powstającymi z białek. Kiedy nerki nie są w stanie odpowiednio ich usuwać, pojawia się to w oddechu. Ludzie wokół ciebie zauważają to wcześniej niż ty.

Nigdy nie zignorowałabym takiego zapachu, uznając go jedynie za problem stomatologiczny.

4. Obrzęki i opuchlizna

Naciśnij palcem dolną część nogi, okolice kostki albo wierzch stopy. Jeśli pozostaje wgłębienie, jest to obrzęk ciastowaty. Płyn pozostaje w tkankach zamiast być dalej transportowany.
Innym miejscem, w którym to widać, są okolice pod oczami. Te opuchnięte worki, które nie pasują do tego, ile spałeś/aś.

Nerki i wątroba pracują jak para, ale obrzęk ciastowaty w dolnych częściach nóg jest sygnałem ze strony nerek. Filtr nie przesuwa płynu tak, jak powinien, dlatego organizm zatrzymuje wodę poza komórkami.

Ten opuchnięty wygląd nie oznacza „zdrowego zatrzymywania minerałów”. To rozcieńczenie. Nadmiar odpadów i nadmiar sodu zostają rozcieńczone w przestrzeniach między komórkami.

Wyglądasz bardziej miękko. Czujesz większe napięcie. Za jednym i drugim stoi filtr.

5. Białko w moczu

Badanie moczu wykazujące dużą ilość białka pozwala bezpośrednio zobaczyć, co dzieje się z filtrem.
Te maleńkie jednostki filtracyjne, kłębuszki nerkowe — około miliona w każdej nerce — powinny zatrzymywać białko we krwi. Białko jest zbyt cenne, żeby je wyrzucać.

Niewielka ilość może oznaczać coś innego. Duża ilość oznacza dziury. Filtr jest uszkodzony. To, co powinno zostać ponownie wchłonięte, opuszcza organizm.

6. Bardzo kwaśny mocz

Mocz staje się bardzo kwaśny, a wraz z nim przesuwa się pH organizmu. Częścią tego problemu jest amoniak.
Amoniak jest silnie zasadowy. Jest jednym z buforów. Kiedy gromadzi się w niewłaściwych miejscach, a brakuje go tam, gdzie powinien być, równowaga się przechyla.

Drugą drogą jest poziom cukru we krwi.

Jeżeli insulina nie działa prawidłowo, a glukoza jest wysoka, chemia organizmu bardzo szybko staje się kwaśna. To kwasica ketonowa — stan nagły w cukrzycy.

7. Niski poziom witaminy D

Nerki pomagają przekształcać nieaktywną witaminę D w jej aktywną formę. Wątroba również uczestniczy w tym procesie.

Jeśli nerki są uszkodzone, możesz przyjmować witaminę D albo przebywać na słońcu, a mimo to nadal mieć niedobór.

Wraz z nią spada poziom wapnia. Następnie wapń zaczyna odkładać się tam, gdzie nie powinien. W tętnicach. Stawach. Oczach. Nerwach. W kamieniach nerkowych.

W tym samym obrazie mieści się kilka innych objawów.

Szron mocznicowy — blade, przypominające szron drobinki na skórze głowy lub czole — to mocznik wydostający się przez skórę, ponieważ nie może zostać usunięty z moczem.

Wyczerpanie może oznaczać ten sam mocznik pozostający we krwi.

Wysokie ciśnienie krwi pojawia się dlatego, że uszkodzony filtr zwiększa ciśnienie wsteczne, a podwyższone ciśnienie jeszcze bardziej uszkadza filtr.

Dlaczego filtr zostaje zniszczony?

Bez dwóch zdań największą przyczyną jest wysoki poziom glukozy.

Prawidłowy poziom cukru we krwi wynosi około 80 mg/dl.

Jedzenie przetworzonej i sztucznej żywności pełnej rafinowanego cukru sprawia, że organizm i trzustka zaczynają sobie gorzej radzić, a poziom cukru we krwi pozostaje podwyższony.

Gdzie ta glukoza trafia?

Do tkanek.
Do moczu.

Nerki muszą filtrować jej nadmiar, a glukoza działająca na te maleńkie filtry jest jak stalowa wełna.
Utlenia.
Bliznowaci.

Cukrzyca najmocniej uderza w cztery rodzaje tkanek:
naczynia krwionośne, nerwy, oczy i nerki.

Nerki nie są skutkiem ubocznym. Są jednym z głównych celów.

Drugą przyczyną jest wysokie ciśnienie krwi.

Duża część tego ciśnienia zaczyna się od tego, że glukoza usztywnia tętnice, przez co nie są w stanie się odpowiednio rozszerzać.

Niski poziom witaminy D i niski poziom potasu napędzają tę samą pętlę.
Ciśnienie uszkadza nerki.
Uszkodzone nerki podnoszą ciśnienie.
Jeden problem tworzy następny.

Kłębuszkowe zapalenie nerek — zapalenie tych maleńkich filtrów — często ma swoje źródło w tym samym przeciążeniu glukozą.

Wielotorbielowatość nerek jest zwykle uwarunkowana genetycznie, ale torbiele mają tendencję do ujawniania się, kiedy nerki są już przeciążone toksynami.

Są też rzeczy, których konwencjonalny schemat działania rzadko stawia na pierwszym miejscu.

Leki trafiają do nerek, ponieważ właśnie tam filtrowana jest krew.
Lata przyjmowania leków oznaczają lata ekspozycji dokładnie tej tkanki, która odpowiada za oczyszczanie.

Pestycydy i herbicydy trafiają tam tą samą drogą.

Kawa nieorganiczna jest cichym przykładem, ponieważ plantacje kawy są intensywnie opryskiwane.

Rafinowana, przetworzona żywność oraz przejadanie się utrzymują wysoki poziom cukru we krwi.

Główna narracja kończy się na: „kontroluj cukrzycę” i „bierz tabletkę na ciśnienie”.
Tłumienie objawów. Tymczasem filtr każdego dnia nadal jest ścierany.

Co sądzisz o tych informacjach?

Photos from Gabinet Naturoterapii Niwy Natury's post 02/10/2026

🌿 Dlaczego warto suszyć imbir i kurkumę samodzielnie?

Bo wtedy dokładnie wiemy, co mamy w słoiczku❤️

🌿 Imbir słynie przede wszystkim ze swojego działania rozgrzewającego, wspiera trawienie i może pomagać przy nudnościach.

🌿Kurkuma z kolei zawiera kurkuminę – związek o silnych właściwościach przeciwutleniających i przeciwzapalnych.

Świeży imbir i kurkuma mają w sobie mnóstwo dobra, ale kiedy je ususzymy, możemy zachować je na dłużej i sięgać po nie wtedy, kiedy tylko mamy ochotę.

Bez zbędnych dodatków, bez konserwantów i bez zastanawiania się, jak długo produkt leżał na sklepowej półce.

Pokrojone, dobrze wysuszone i przechowywane w odpowiednich warunkach mogą być wspaniałym dodatkiem do herbatek, naparów, nalewek czy kuchennych mieszanek. 🌱

Poza tym te chwile, kiedy cały dom pachnie imbirem i kurkumą. 😍

Czasem naprawdę warto zrobić coś samemu. Nie dlatego, że trzeba — tylko dlatego, że wiemy wtedy dokładnie, co dajemy sobie i swojej rodzinie. 💛

30/09/2026

🍊 Sok z owoców rokitnika – mała bomba natury! 🌿

To jeden z tych przetworów, które naprawdę warto mieć w swojej naturalnej spiżarni, ponieważ kryje w sobie ogrom bogactwa składników odżywczych💪

Owoce rokitnika są szczególnie cenione za wysoką zawartość witaminy C, a także karotenoidów, witaminy E, flawonoidów i innych antyoksydantów, dzięki czemu:

🌿wspierają odporność
🌿pomagają chronić komórki przed stresem oksydacyjnym
🌿wspierają skórę i produkcję kolagenu
🌿 wspomagają prawidłowe funkcjonowanie naczyń krwionośnych
🌿dostarczają naturalnych przeciwutleniaczy
🌿wspierają organizm w okresach przemęczenia i zwiększonego zapotrzebowania na witaminę C

A do tego mają charakterystyczny, mocno kwaśny smak, który albo się kocha… albo trzeba się do niego przyzwyczaić 😄

Ja zdecydowanie należę do tych, którzy lubią rokitnik za to, jaki jest – kwaśny, intensywny i konkretny. 💛

Aż dziw, że Natura naprawdę potrafi zamknąć w małej pomarańczowej kuleczce całkiem sporo dobra. 🌿💛

Na zdrowie!

Photos from Gabinet Naturoterapii Niwy Natury's post 29/09/2026

🌿 MOI DWAJ „MAŚCIOWI” ULUBIEŃCY 🌿

Są takie preparaty, które po prostu uwielbiam mieć pod ręką.
I dzisiaj chcę Wam pokazać dwóch moich maściowych ulubieńców — macerat olejowy z pączków topoli oraz macerat z Amanita muscaria, czyli muchomora czerwonego. 🌿🍄

🌳 Macerat z pączków topoli to prawdziwy skarb natury🌿
Pączki topoli zawierają m.in. związki żywiczne i salicylany, które od dawna są wykorzystywane w tradycyjnych preparatach do stosowania zewnętrznego. Ja szczególnie lubię go do masażu miejsc, które potrzebują trochę więcej troski i rozluźnienia, no i oczywiście wsparcia w bólu💚

🍄 Drugi mój ulubieniec to macerat z Amanita muscaria.
Muchomor czerwony to naprawdę niezwykły dar natury. Od dawna wzbudza zainteresowanie w tradycyjnym zastosowaniu zewnętrznym (i nie tylko), a odpowiednio przygotowany macerat jest dla mnie ciekawym elementem naturalnej pielęgnacji i pracy z ciałem.
Tradycyjnie wyciąg z amanity stosuje się zewnętrznie przede wszystkim na miejsca bolesne, napięte mięśnie i stawy. Po wmasowaniu daje miejscowe odczucie ciepła, mrowienia, rozluźnienia i zmniejszenia odczuwania bólu.

Dwa zupełnie różne surowce, dwa różne światy, a łączy je jedno — obydwa są darami Matki natury💚
Dodatkowo są darmowe i łatwo dostępne. 🌿

A Wy macie swoje naturalne „must have”, bez których nie wyobrażacie sobie domowej apteczki? 🌿

Chcesz, aby Twój wpis (firma) był na górze listy w kategorii Gabinet Kosmetyczny w Poznan?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona internetowa

Adres

Ulica Tuwima 14
Poznan
60-195

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 19:00
Wtorek 09:00 - 19:00
Środa 09:00 - 19:00
Czwartek 09:00 - 19:00
Piątek 09:00 - 19:00

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Gabinet Naturoterapii Niwy Natury opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Subskrybuj

Powiadomimy Cię, gdy cokolwiek zdarzy się w Poznan.