OnkoPozytywni

OnkoPozytywni

Udostępnij

Mój projekt pokazuje, że życie z chorobą nie musi być przygnębiające.

24/02/2026

Marek ma 42 lata. Kierowca autobusu. Dwoje dzieci.
Na oddziale wszyscy mówią na niego „Szef”, bo zawsze pilnuje godziny podania chemii i pyta, czy wszystko się zgadza.
Kiedy pierwszy raz przyszedł na leczenie, był wkurzony. Nie smutny. Wkurzony.
Na lekarzy. Na organizm. Na to, że musi komuś oddać swoje kursy.
Najgorzej było, kiedy zaczęły wypadać włosy. Nie dlatego, że wyglądał inaczej.
Tylko dlatego, że dzieci patrzyły trochę za długo i udawały, że nic się nie zmieniło.
Na oddziale Marek nie mówi o strachu.
Mówi o tym, że obiad jest bez soli.
Że w domu pies pewnie śpi na jego miejscu.
Że jak skończy leczenie, to pojedzie z synem nad morze, bo obiecał.
Czasem w nocy nie śpi.
Patrzy w sufit.
Myśli, czy to wystarczy.
Rano żartuje z pielęgniarką.
Pilnuje, żeby nowi wiedzieli, gdzie jest czajnik.
Pożycza ładowarkę komuś, kto zapomniał.
Nie czuje się bohaterem.
Czuje się zmęczonym facetem, który chce wrócić do domu.
I na razie robi to, co trzeba zrobić dzisiaj.
Tylko tyle.

16/01/2026

Post anonimowy

Ktoś żartował, ktoś narzekał na zbyt zimną herbatę, ktoś właśnie wracał z badań i opowiadał, że „nie było tak strasznie”. To nie był obraz, jakiego się spodziewałam po onkologii.
Myślałam, że będzie tylko cisza, łzy i strach. A były rozmowy o planach, o dzieciach, o tym, co się zrobi „jak już to wszystko minie”. Był śmiech – czasem nerwowy, czasem zupełnie szczery. Była też nadzieja, choć nikt nie mówił o niej głośno.
Onkologia uczy mnie pokory, ale też pokazuje, jak ogromną siłę mają ludzie. Każdy dzień to małe zwycięstwo: wstać z łóżka, przejść badanie, uśmiechnąć się do kogoś obok. . To trudna droga, ale nie trzeba iść nią samotnie.

Siły i odwagi dla mnie i dla was

15/12/2025

💛 Dla dzieci. Dla życia. Dla nadziei. 💛

Lena jest samotną mamą dwóch synów – Marcela (16 lat) i Maksa (9 lat).
W 2023 roku przeszła oszczędzającą mastektomię, radioterapię i leczenie hormonalne. We wrześniu wróciła do pracy i codziennego życia, wierząc, że najtrudniejsze jest już za nią.

Niestety po kilku miesiącach choroba wróciła. Pojawiły się liczne przerzuty do kości, rak zaatakował kręgosłup, powodując silny ból i złamania. Lena straciła sprawność i nie była w stanie normalnie funkcjonować.

Przełom przyniosło leczenie w Niemczech, możliwe dzięki wsparciu ludzi o wielkich sercach. Zastosowane terapie pozwoliły opanować ból, odzyskać siły i rozpocząć chemioterapię celowaną. Lena przeszła także radioterapię oraz dwie operacje kręgosłupa.
Dziś wiadomo, że nowotwór się zatrzymał, a zmiany zaczęły się cofać.

To jeszcze nie koniec drogi, ale to ogromna nadzieja.
Lena walczy dalej – dla swoich dzieci, dla życia i przyszłości 🤍

08/12/2025

Historia Małgorzaty (58 l.) – o tym, że choroba nie przekreśla człowieka

„Nic mnie nie bolało. A jednak usłyszałam: ma pani guza.”

Pani Małgorzata od lat szyje stroje regionalne. Kiedy zachorowała, chciała oddać materiały współpracownikowi, żeby „nie przeszkadzać”.
Usłyszała odpowiedź, która daje siłę wielu osobom w trakcie leczenia:

„Nie przestajesz być potrzebna tylko dlatego, że jesteś chora.”

Rak pojawił się nagle. Problemy z oddaniem moczu okazały się skutkiem 11-centymetrowego guza.
Strach? Był. Myśl „to mogą być ostatnie święta”? Też.
Ale potem przyszło coś jeszcze ważniejszego — ludzie, którzy nie pozwolili jej się poddać.

Ta historia to przykład, że:

✨ choroba nie zabiera talentu ani pasji
✨ w szpitalnych korytarzach jest miejsce na zwyczajne rozmowy, śmiech i wsparcie
✨ rak to nie koniec — to walka, którą wielu wygrywa
✨ bycie potrzebnym nie znika wraz z diagnozą

01/12/2025

💗 „Najtrudniej jest zadbać o samą siebie” – historia Małgorzaty

Małgorzata ma 51 lat i pochodzi z Olesna. Zawsze dbała o innych – jako opiekunka osób starszych, jako mama, jako osoba, która potrafiła postawić siebie na ostatnim miejscu.
Kiedy usłyszała diagnozę: rak piersi, okazało się, że najtrudniejszą lekcją nie była chemia, utrata włosów czy operacja. Najtrudniejsze było… nauczyć się prosić o pomoc. 🌿

👉 Rak nie był jej „karą” ani „końcem świata”.
Bo Małgorzata wykryła go podczas rutynowych badań, które robi co roku. Dzięki temu szybko trafiła do specjalistów, przeszła chemioterapię, operację, radioterapię i dziś kończy leczenie z dobrą perspektywą na przyszłość.

➡️ Mówi wprost:
„Wiedziałam, jak opiekować się innymi, ale nie wiedziałam, jak zaopiekować się sobą. Wstydziłam się prosić o pomoc. Nie choroby – tylko tego, że mogę być słaba”.

A jednak – znalazła sposób.
Codziennie pytała siebie: „Czego dziś potrzebuję?”
Czasem odpowiedzią był odpoczynek. Czasem film. Czasem płacz, który uwalniał napięcie.

Pracowała z emocjami, pisała je w zeszytach, korzystała z technik relaksacyjnych.
Dziś prowadzi warsztaty, wspiera kobiety w poszukiwaniu ich własnej mocy, a swoją historię traktuje jak element samoleczenia.

💬 „Rak nauczył mnie zatrzymania. Tego, że teraz JA jestem najważniejsza. I że proszenie o pomoc to nie słabość – to siła.”

Dziękujemy Małgorzacie za tę piękną lekcję troski o siebie.
Jeśli też przechodzisz przez leczenie – pamiętaj, że nie musisz być dzielna „na siłę”. Masz prawo do odpoczynku, łez i proszenia o wsparcie. Jesteś ważna. 💗

25/11/2025

✨ Historia Marioli – siła mimo trudnej diagnozy

Mariola ma 40 lat i usłyszała jedną z najtrudniejszych diagnoz: zaawansowany, nieoperacyjny rak jajnika. Choć początkowo trafiła na błędne leczenie i brak pomocy, dopiero szpital w Białymstoku okazał się miejscem, gdzie naprawdę ją uratowano. Dziś regularnie tam jeździ, bo czuje, że jest pod najlepszą opieką.

Leczenie działa – markery nowotworowe spadły, a chemia przynosi efekty. Mimo choroby Mariola stara się żyć „po swojemu”: pracuje, zajmuje się domem, opiekuje się córkami i wnuczką, która jest jej największą motywacją. To właśnie rodzina daje jej siłę, choć jednocześnie najbardziej się o nią martwi.

Mariola nie udaje, że jest łatwo. Były momenty, kiedy myślała, że nie doczeka kolejnego dnia, a statystyki podcinały jej skrzydła. Ale z czasem zrozumiała, że numerki nie mają władzy nad jej historią. Humor, determinacja i wsparcie bliskich stały się jej codzienną tarczą — a każdy kolejny dobry wynik daje jej nową porcję nadziei.

Choć rak jajnika jest groźny, Mariola codziennie udowadnia, że chory to nie statystyka — to człowiek, który ma w sobie ogromną wolę życia. Jej historia daje nadzieję tym, którzy dziś stoją na początku swojej drogi.

17/11/2025

Historia Grzegorza: „Rozjechałem szpiczaka. Niemożliwe nie istnieje.”

Kiedy Grzegorz poczuł pierwsze bóle w kręgosłupie, nie myślał o nowotworze. Był aktywnym, energicznym człowiekiem. Ból jednak narastał. Badania, wizyty, kolejne konsultacje… i w końcu diagnoza, która potrafi zatrząść całym światem: szpiczak plazmocytowy.

W jednej chwili musiał zmierzyć się z lękiem, niepewnością i pytaniem, które zadaje sobie każdy pacjent: „Co dalej?”.

Grzegorz trafił do badań klinicznych w Poznaniu. Już po kilku miesiącach stało się coś, co wielu lekarzy nazywa „wynikiem marzeń”: całkowita remisja, bez choroby resztkowej.
To był moment, kiedy wróciła wiara, że można żyć normalnie — a nawet lepiej niż wcześniej.

Oczywiście były trudności. Leczenie powodowało m.in. objawy neuropatii, ale dzięki szybkiej reakcji lekarzy udało się uniknąć trwałych powikłań. Zespół medyczny był z nim od początku do końca — i to dawało ogromną siłę.

Grzegorz ma pasję, która nadaje sens jego dniom — kolarstwo.
I zamiast rezygnować z niej przez chorobę, zrobił coś odwrotnego.

Kiedyś… przyjechał 300 km rowerem na podanie chemii.
Bo jak sam mówi:
„Rower to mój sposób na rozjechanie szpiczaka.”

Z czasem zrodził się pomysł stworzenia wydarzenia dla pacjentów, lekarzy i bliskich: Rajd po Zdrowie organizowany z Fundacją Carita.

To nie jest zwykły rajd.
To symbol:

że choroba nie odbiera pasji,

że można być silnym mimo trudnych dni,

że wspólnota ma wielką moc.

Pacjenci rozmawiają tam z lekarzami, można zrobić badania profilaktyczne, ale przede wszystkim — czuje się atmosferę ogromnej nadziei.

Jego przesłanie?

„Niemożliwe nie istnieje. Można rozjechać szpiczaka – dosłownie i w przenośni.”

Historia Grzegorza to nie do końca opowieść o chorobie.
To historia o tym, że nawet w trudnym czasie można znaleźć sens, siłę, pasję, a przede wszystkim — nadzieję.

16/11/2025

Hej, Hej kochani, przypominam o możliwości podzielenia się własną historią 💕 zachęcam do kontaktu przez Messengera lub maila: [email protected]
Zachęcam też do udostępniania by dotrzeć do jak największej ilości osób
Dziękuję że jesteście 🥰

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Poznan?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Poznan