Sensomocni

Sensomocni

Udostępnij

Gabinet Terapii Zaburzeń Integracji Sensorycznej „Sensomocni” Aleksandra Gordziej
Dogoterapia, zajęcia wspomagające edukację z udziałem psa, spotkanie z psem

26/08/2026

🐾 26.08 - MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ PSA 🐶❤️
Dziś świętują wszystkie psy. Te małe i wielkie, kudłate i gładkie, kanapowce, sportowcy, pomocnicy i oczywiście psy terapeutyczne. 🤍
Z okazji Międzynarodowego Dnia Psa życzymy wszystkim psiakom przede wszystkim mądrych ludzi obok siebie. Takich, którzy potrafią nie tylko kochać, ale też słuchać psiego języka, szanować granice i dbać o ich dobrostan. 🐕❤️
Jogi dziś świętuje! Chociaż umówmy się… On uważa, że Dzień Psa powinien być codziennie. 😂🐾
Na zdjęciu Jogi z naszym seniorem Bobciem 😍❤️

Photos from Sensomocni's post 20/08/2026

🐕 „ALE PRZECIEŻ TEN PIES MA CERTYFIKAT”

Na zakończenie mojego małego cyklu o dogoterapii chciałabym poruszyć temat bezpieczeństwa.
Certyfikat, egzamin czy test predyspozycji psa są ważne. Pokazują, że pies został przygotowany do określonego rodzaju pracy i że jego zachowanie zostało ocenione według określonych kryteriów.
Ale trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie:
żaden certyfikat nie daje gwarancji, że pies nigdy nie ugryzie, nie warknie, nie przestraszy się czy nie zareaguje w sposób, którego człowiek się nie spodziewa.
Bo certyfikat nie zmienia psa w przewidywalny sprzęt terapeutyczny.
Pies jest żywym zwierzęciem.
Może być zmęczony. Może odczuwać dyskomfort albo ból. Może się czegoś przestraszyć. Może mieć gorszy dzień. Może źle znieść nadmiar bodźców. Może wreszcie znaleźć się w sytuacji, która po prostu przekroczy jego możliwości.
I właśnie tutaj ogromna odpowiedzialność spoczywa na człowieku, przewodniku psa.
Dobry przewodnik nie powinien czekać, aż pies zacznie warczeć, szczekać czy próbować uciec.
Powinien znać swojego psa na tyle dobrze, aby zauważać również subtelniejsze sygnały napięcia i dyskomfortu: zmianę postawy ciała, odwracanie głowy, unikanie kontaktu, oblizywanie nosa, ziewanie w określonym kontekście, usztywnienie ciała czy próby zwiększenia dystansu.
I powinien umieć w odpowiednim momencie powiedzieć:
„Stop. Jogi potrzebuje przerwy”.
Nawet jeśli zadanie nie zostało skończone.
Nawet jeśli dziecko chciałoby jeszcze raz.
Nawet jeśli według naszego pięknie przygotowanego scenariusza miało wydarzyć się coś zupełnie innego.
Bo bezpieczeństwo nie polega na przekonaniu:
„Mój pies jest certyfikowany, więc nic się nie wydarzy”.
Bezpieczeństwo polega między innymi na takim prowadzeniu zajęć, aby nie doprowadzać psa do sytuacji, w której będzie musiał sięgać po coraz silniejsze sposoby komunikowania swojego dyskomfortu.
I właśnie dlatego podczas naszych zajęć tak ważna jest obecność drugiej osoby. Kiedy jedno z nas prowadzi zadanie albo przygotowuje sprzęt, drugie może obserwować Jogiego, reagować i jeśli jest taka potrzeba przerwać interakcję.
Certyfikat psa jest ważny.
Przygotowanie psa jest ważne.
Doświadczenie jest ważne.
Ale jest coś, czego nie zastąpi żaden dokument:
znajomość własnego psa i umiejętność czytania jego komunikacji.
Bo certyfikat nie obserwuje psa podczas zajęć.
Nie zauważy, że dziś szybciej się męczy.
Nie zobaczy pierwszych oznak napięcia.
Nie podejmie decyzji o przerwie.
Nie ochroni jego granic.
To wszystko musi zrobić człowiek.
I może właśnie na tym w dużej mierze polega odpowiedzialność przewodnika psa terapeutycznego. Nie na przekonaniu, że jego pies „nigdy nic nie zrobi”, ale na tak dobrej znajomości swojego psa, żeby umieć zareagować, zanim ten będzie musiał powiedzieć: „mam dość” znacznie głośniej. 🐾❤️

19/08/2026

🐾 DOGOTERAPIA - RODZICU, WARTO WIEDZIEĆ, ZA CO PŁACISZ

W poprzednim poście pisałam o tym, dlaczego nie każde zajęcia z udziałem psa są dogoterapią. Dzisiaj chcę spojrzeć na ten temat przede wszystkim z perspektywy rodzica.
Samo uczestnictwo psa w zajęciach nie czyni ich terapią. Pies może być ogromną motywacją, wsparciem emocjonalnym i fantastycznym partnerem do aktywności, ale o terapeutycznym charakterze spotkania decyduje przede wszystkim sposób zaplanowania i prowadzenia pracy z dzieckiem.
Dlatego jako rodzic masz prawo zapytać:
👉 Kto prowadzi zajęcia i jakie ma przygotowanie?
Nie tylko do pracy z psem, ale również do pracy z dzieckiem i jego konkretnymi potrzebami.
👉 Jaki jest cel zajęć?
„Kontakt z psem”, „miło spędzony czas” czy „oswajanie z psem” mogą być wartościowe, ale to jeszcze nie jest cel terapeutyczny. W terapii powinniśmy wiedzieć, nad czym pracujemy i dlaczego wybieramy właśnie takie zadania.
👉 Czy zajęcia są dostosowane do konkretnego dziecka?
Terapia nie powinna wyglądać identycznie dla każdego. Innych aktywności będzie potrzebowało dziecko pracujące nad komunikacją, innych nad koordynacją, koncentracją, samodzielnością czy regulacją emocji.
👉 Jaką rolę podczas zajęć pełni pies?
Pies nie powinien być jedynie „atrakcją” obecną w sali. Jego udział powinien mieć uzasadnienie w zaplanowanym zadaniu i wspierać realizację określonego celu.
👉 Czy rodzic otrzymuje informację zwrotną?
Rodzic powinien mieć możliwość dowiedzenia się, co dziecko robiło, po co wykonywało dane zadania, nad czym aktualnie pracuje i jakie obserwowane są postępy lub trudności.
👉 A co z bezpieczeństwem dziecka i psa?
To temat, o którym moim zdaniem powinno mówić się zdecydowanie więcej.
Dzieci uczestniczące w terapii mogą prezentować trudne, gwałtowne lub nieprzewidywalne zachowania. Mogą nagle krzyknąć, mocno ścisnąć psa, pociągnąć za sierść, wykonać gwałtowny ruch, rzucić przedmiotem, uderzyć czy zareagować impulsywnie. Nie zawsze wynika to z intencji zrobienia psu krzywdy. Czasami jest konsekwencją trudności dziecka, z którymi właśnie pracujemy.
Ale dla psa intencja dziecka nie ma znaczenia. Takie zachowanie może go przestraszyć, przeciążyć albo uruchomić reakcję obronną.
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej kwestii: żaden certyfikat wydany psu nie daje gwarancji, że pies nigdy nie zareaguje.
Pies terapeutyczny nadal jest psem, żywym zwierzęciem posiadającym własne granice, emocje i sposoby komunikowania dyskomfortu. Dlatego ogromna odpowiedzialność spoczywa na człowieku. Opiekun powinien znać swojego psa, potrafić odczytywać nawet subtelne sygnały napięcia i odpowiednio wcześnie reagować.
🐾 Dlatego my z Jogim najczęściej pracujemy we dwoje.
W zajęciach uczestniczymy ja, Mikołaj i Jogi. Wszyscy ukończyliśmy kurs dogoterapii i taki model pracy wybraliśmy świadomie.
Podczas terapii trzeba przecież przygotować kolejne ćwiczenie, zmienić sprzęt, rozłożyć pomoce czy przestawić elementy zadania. W tym czasie dziecko i pies nadal pozostają razem.
I właśnie dlatego, kiedy jedno z nas przygotowuje kolejne ćwiczenie, drugie nie spuszcza uwagi z dziecka i Jogiego i czuwa jednocześnie nad bezpieczeństwem obojga.
Obserwuje zachowanie dziecka, ale również komunikację psa. Może odpowiednio wcześnie zareagować, przerwać kontakt, zwiększyć dystans czy dać Jogiemu możliwość odejścia i odpoczynku.
Dla mnie bezpieczeństwo w dogoterapii oznacza bowiem ochronę obu stron tej relacji: dziecka i psa.
Każde spotkanie ma zaplanowane zadania i określone cele, ale pozostawia przestrzeń na zmianę planu. Bo zarówno dziecko, jak i pies mogą danego dnia funkcjonować inaczej i dobry terapeuta powinien umieć to zauważyć.
Po zajęciach rodzice otrzymują ode mnie fotorelację oraz opis wykonanych zadań i ich celów. Nie chodzi więc wyłącznie o informację: „dzisiaj dziecko bawiło się z Jogim”. Rodzic wie, co robiliśmy, dlaczego właśnie takie zadanie zostało wykorzystane i jakie obszary rozwoju dzięki niemu wspieraliśmy.
Dlatego, Rodzicu - pytaj.
Pytaj o kwalifikacje.
Pytaj o przygotowanie psa.
Pytaj o cele.
Pytaj o sposób organizacji zajęć.
Pytaj o bezpieczeństwo.
Pytaj, nad czym właściwie pracuje Twoje dziecko.
To nie jest podważanie kompetencji terapeuty. To zwyczajna troska o jakość wsparcia, za które płacisz i któremu powierzasz swoje dziecko.
Bo wartościowe zajęcia z psem mogą być fantastycznym doświadczeniem.
Masz prawo wiedzieć: kto, z kim, nad czym, w jaki sposób i po co pracuje z Twoim dzieckiem oraz jak dba przy tym o jego bezpieczeństwo. 🐾

Photos from Sensomocni's post 18/08/2026

🐾 NIE KAŻDE ZAJĘCIA Z PSEM TO DOGOTERAPIA
Ten post chodził mi po głowie od dłuższego czasu, ponieważ coraz częściej widzę publikacje placówek, które chwalą się „dogoterapią”, a na zdjęciach widzę psa w otoczeniu kilkunastu dzieci, wspólne głaskanie, karmienie, wykonywanie prostych zadań czy pokaz sztuczek.
I za każdym razem mam podobną myśl: to są naprawdę świetne i wartościowe zajęcia. Ale dlaczego od razu nazywamy je terapią?
Słowo „dogoterapia” zaczęło być w przestrzeni edukacyjnej i terapeutycznej używane niezwykle szeroko. Momentami można odnieść wrażenie, że wystarczy pies, grupa dzieci i kilka przygotowanych aktywności, żeby można było powiedzieć: „prowadzimy dogoterapię”.
Tymczasem o terapii nie decyduje obecność psa. O terapii decyduje przede wszystkim CEL.

🐕 DOGOTERAPIA
W naszej pracy dogoterapia ma charakter indywidualny i terapeutyczny.
Dziecko przychodzi z określonymi potrzebami, na podstawie których dobieramy cele i konstruujemy zadania. Dla jednego będzie to komunikacja, dla innego koordynacja, motoryka czy koncentracja. U kolejnego ważniejsza będzie samodzielność, wykonywanie sekwencji, rozumienie poleceń, kompetencje społeczne albo regulacja emocjonalna.
Pies jest tutaj partnerem procesu terapeutycznego, a jego obecność i konkretne zachowania są wykorzystywane świadomie do realizacji założonych celów.

📚🐕 ZAJĘCIA EDUKACYJNE Z UDZIAŁEM PSA
U nas odbywają się w małych, 2 - 4-osobowych grupach.
Pies może pomagać dzieciom poznawać cyfry, litery, kolory czy części ciała. Możemy rozwijać pamięć, koncentrację, spostrzegawczość, współpracę i czekanie na swoją kolej. Możemy również uczyć psiej komunikacji, potrzeb zwierzęcia, odpowiedzialnej opieki czy zasad bezpiecznego kontaktu z psem.
Tutaj jednak głównym celem jest edukacja, a nie realizacja indywidualnego celu terapeutycznego.
I naprawdę nie trzeba doklejać do takich zajęć słowa „terapia”, żeby podnieść ich rangę. One już są wartościowe.

👧👦🐕 ZAJĘCIA Z UDZIAŁEM PSA
To spotkania dla całych grup żłobkowych, przedszkolnych czy klas szkolnych.
Sama prowadzę takie zajęcia z Jogim i uważam je za niezwykle wartościowe. Możemy rozmawiać o bezpieczeństwie, potrzebach zwierząt, komunikacji psa czy odpowiedzialnej opiece. Dzieci obserwują, uczą się, wykonują zadania i mają możliwość bezpiecznej interakcji z psem.
Ale nie nazywam tych zajęć dogoterapią.
Bo terapia to terapia.
🐾 „Terapia” nie jest synonimem słowa „wartościowe”.
Nie każda zabawa na huśtawce jest terapią integracji sensorycznej.
Nie każda rozmowa z dzieckiem jest psychoterapią.
Nie każde ćwiczenie buzi i języka jest terapią logopedyczną.
I nie każde spotkanie dziecka z psem jest dogoterapią.
Jeżeli wszystko zaczniemy nazywać terapią, samo pojęcie terapii zacznie tracić swoje znaczenie.
Żadna z opisanych przeze mnie form nie jest lepsza ani gorsza. Każda ma po prostu inne zadanie. I każda może być świetna, jeśli jest dobrze przygotowana i bezpieczna zarówno dla dzieci, jak i psa.
Dlatego kiedy widzę kolejne: „Nasze dzieci miały dziś dogoterapię ❤️🐶”, mam czasami ochotę zapytać:
Czy rzeczywiście była to terapia? Jaki był jej cel terapeutyczny? A może były to po prostu świetne zajęcia z udziałem psa?
Bo pies nie zamienia zajęć w terapię samą swoją obecnością.
I naprawdę nie musimy wszystkiego nazywać terapią, żeby było wartościowe. 🐾
PS. A skoro już wsadziłam kij w mrowisko 😉, to w kolejnym poście (już jutro) napiszę o tym, co właściwie powinien sprawdzić rodzic, kiedy zapisuje dziecko na dogoterapię. Bo pies i napis „dogoterapia” w ofercie to jeszcze trochę za mało. 😉

15/08/2026

❤️ Kończymy kolejny rok wspólnej pracy!
Za nami bardzo dobry, intensywny i pełen emocji rok terapii integracji sensorycznej oraz dogoterapii. Kiedy patrzę na to, z jakiego miejsca zaczynaliśmy i gdzie jesteśmy dzisiaj, mam ogromne poczucie, że naprawdę dużo udało nam się wspólnie wypracować.
Były nowe umiejętności, przełamywanie własnych barier, coraz większa samodzielność, lepsza koordynacja, równowaga, planowanie ruchu, koncentracja, komunikacja. Czasem były to duże kroki, które widać od razu, a czasem maleńkie zmiany, na które pracowaliśmy tygodniami. I właśnie te małe kroczki bardzo często cieszą najbardziej. ❤️
Ale wiecie co? Choć każdy sukces dziecka daje mi ogromną satysfakcję, największą wartością tego roku są dla mnie relacje, które udało nam się zbudować.
Bo terapia to nie tylko ćwiczenia, cele i kolejne zadania do wykonania. To przede wszystkim człowiek i drugi człowiek. ❤️
Dlatego na naszych zajęciach jest dużo pracy, ale jest też mnóstwo śmiechu, żartów i wygłupów. 😄 Są nasze małe rytuały, teksty, które rozumiemy tylko my, negocjacje w stylu „jeszcze tylko raz!” i pomysły dzieci, które czasami całkowicie zmieniają mój plan na zajęcia. 😉
Są też trudniejsze dni. Takie, kiedy coś nie wychodzi, kiedy pojawia się złość, zmęczenie albo smutek. Wtedy czasami ważniejsze od wykonania kolejnego ćwiczenia jest po prostu być obok, wesprzeć, przytulić, porozmawiać albo dać chwilę spokoju. A w dogoterapii mamy jeszcze Jogiego, który w kwestii pocieszania, przytulania i poprawiania humoru ma swoje własne, bardzo skuteczne metody. 🐶❤️
I chyba właśnie za to najbardziej kocham tę pracę. Za możliwość obserwowania, jak dzieci rosną, rozwijają się, nabierają odwagi i zaczynają wierzyć we własne możliwości. Ale również za to, że z czasem przestajemy być po prostu „terapeutą i dzieckiem na terapii”. Budujemy relację opartą na zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa i zwyczajnej ludzkiej sympatii.
Dziękuję wszystkim moim dzieciakom za ten wspólny rok. ❤️ Za Waszą pracę, cierpliwość, pomysły, śmiech, żarty i wszystkie nasze małe i wielkie sukcesy.
Ogromne DZIĘKUJĘ kieruję również do Rodziców. Za zaufanie, za powierzenie mi swoich dzieci, za współpracę, rozmowy i za to, że wspólnie możemy działać dla ich rozwoju. To zaufanie naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczy. ❤️
A teraz… WAKACJE! ☀️🌿
Do końca sierpnia robimy przerwę. Odpoczywamy, ładujemy baterie i zbieramy energię, bo 1 września wracamy z nowymi pomysłami, nowymi wyzwaniami i kolejnymi celami do zdobycia.
Choć znając nas śmiechu i wygłupów też na pewno nie zabraknie. 😄
Do zobaczenia we wrześniu! ❤️🐶

12/08/2026

🤸‍♀️ Zajęcia SI Marty. Dziś ręce i nogi miały pełno roboty 😄

Dzisiejsze zajęcia Marta rozpoczęła od zadania wymagającego naprawdę dobrego wyczucia ruchu. Przed nią pionowo wisiały małe piłeczki, przyklejone taśmą do długich włóczek. Zadaniem Marty było tak wprawić w ruch większą piłkę zawieszoną na sznurku, aby trafiła w mniejsze piłeczki i strąciła je z taśmy. 🎯⚽
Niby tylko celowanie, ale w praktyce całkiem sporo pracy 💪. Ćwiczenie rozwijało koordynację wzrokowo-ruchową, ocenę odległości i kierunku ruchu, planowanie motoryczne oraz dostosowanie siły uderzenia. Ruchomy cel i ruchoma piłka wymagały też koncentracji, przewidywania toru ruchu i odpowiedniego timingu.

🚁 Następnie w ruch poszedł helikopter. Marta, będąc w ruchu, musiała rękami odrywać przyklejone naprzeciwko niej piłeczki, a następnie wrzucać je do miski. Tutaj intensywnie pracował układ przedsionkowy i proprioceptywny, a jednocześnie Marta ćwiczyła stabilizację posturalną, koordynację oko-ręka, kontrolę ruchu, orientację w przestrzeni oraz wykonywanie precyzyjnego zadania podczas zmiany położenia ciała.

Ale Marta uznała, że rękami jest za łatwo i zapytała:
- a możemy teraz stopami?
- No pewnie, że możemy! 😄

Helikopter poszedł więc w ruch po raz kolejny, ale tym razem Marta ściągała przyklejone piłeczki wyłącznie stopami 🦶⚽. I tu poziom trudności zdecydowanie wzrósł. Zadanie wymagało utrzymania stabilizacji tułowia, kontroli nóg niezależnie od pracy reszty ciała, koordynacji i planowania ruchu. Było też świetnym treningiem świadomości ciała i propriocepcji, szczególnie w obrębie kończyn dolnych.

Bardzo lubię ten moment, kiedy dziecko samo mówi: „A teraz zróbmy to trudniej” ❤️. Bo właśnie wtedy zabawa staje się nie tylko terapią, ale też okazją do sprawdzania własnych możliwości i budowania poczucia: potrafię, spróbuję jeszcze raz, dam radę! 💪

🦖 Na zakończenie pojawił się dinozaur na polowaniu 😃. Marta za pomocą chwytaka-dinozaura zbierała pluszowe kulki. A te, zamiast grzecznie czekać na złapanie, postanowiły uciekać przy każdej próbie. 😂 Trzeba więc było odpowiednio ustawić chwytak, kontrolować siłę nacisku i dobrze zaplanować ruch. Ćwiczenie wspierało koordynację wzrokowo-ruchową, precyzję, kontrolę siły chwytu, motorykę małą, koncentrację oraz planowanie motoryczne.

11/08/2026

🦖 Zajęcia SI Artura ⚽

W pierwszym ćwiczeniu Artur siedząc na platformie wibracyjnej trzymał w dłoni małą deseczkę, na której znajdował się dinozaur. Jego zadaniem było tak nią pokierować, aby dinozaur wpadł prosto do miski w odpowiednim kolorze. Niby mały dinozaur, a pracy całkiem sporo 😃 Ćwiczenie dostarczało intensywnych bodźców proprioceptywnych, wspierało stabilizację posturalną, koordynację wzrokowo-ruchową oraz precyzyjne dozowanie siły i kontrolę ruchu. Dodatkowo Artur musiał rozpoznać i dopasować kolory, a więc do pracy włączyliśmy również uwagę i funkcje poznawcze.
Kolejne zadanie wymagało już sporej dawki równowagi. Artur stał na półpiłce, a jednocześnie za pomocą tyczki przesuwał po wąskim mostku ring z piłką w środku. Piłka oczywiście miała jeden zakaz: nie wypaść! 😄 To ćwiczenie angażowało układ przedsionkowy i proprioceptywny, rozwijało równowagę, stabilizację centralną, koordynację oko–ręka oraz umiejętność wykonywania precyzyjnego zadania kończynami górnymi przy jednoczesnym utrzymaniu niestabilnej pozycji ciała.
Potem zrobiło się jeszcze ciekawiej. 😃 Na podłodze ułożyłam trzy tyczki, a na końcu każdej z nich znajdowała się inna przeszkoda równoważna: półpiłka, niski kamień z ruchomą nakładką oraz wysoki kamień. Artur przechodził pomiędzy nimi, jednocześnie przesuwając tyczką kapturek wzdłuż leżących na podłodze tyczek. Tutaj trzeba było kontrolować naprawdę wiele rzeczy naraz. Zadanie rozwijało równowagę dynamiczną, planowanie motoryczne, koordynację całego ciała, orientację przestrzenną oraz podzielność uwagi. Zmienna wysokość i stabilność podłoża wymagały także ciągłego dostosowywania napięcia mięśniowego i reakcji równoważnych do aktualnej pozycji ciała.
Na koniec Artur miał jedno konkretne życzenie: PIŁKA! ⚽ No dobrze… ale najpierw rozgrzewka! 😁
Artur stanął więc na szczudłach, a ja turlałam w jego stronę piłkę. Zadanie? Kopnąć ją do mnie, ale szczudłem 😃. Tutaj poprzeczka była ustawiona naprawdę wysoko, bo Artur musiał jednocześnie utrzymać równowagę na szczudłach, śledzić poruszającą się piłkę, przewidzieć moment jej dotarcia i wykonać celny ruch nogą. Ćwiczenie świetnie wspierało równowagę dynamiczną, reakcje posturalne, koordynację wzrokowo-ruchową, timing ruchowy, planowanie motoryczne oraz kontrolę ciężaru ciała.
A skoro rozgrzewka została zaliczona, to można było wreszcie przejść do tego, na co Artur czekał najbardziej gry w piłkę! ⚽🥅
Najlepsza terapia to taka, w której jest konkretna praca, odpowiednio dobrane wyzwanie, ale też miejsce na pomysły i zainteresowania dziecka. ❤️

06/08/2026

💙 Zajęcia SI Szymona 💙

Na początek Szymon siedział w bocianim gnieździe, delikatnie bujany, a jego zadaniem było odbijanie naprzemienne balonu przy pomocy łapek na muchy. W międzyczasie wspólnie liczyliśmy aż do 100, utrwalając kolejność liczebników, koncentrację uwagi oraz koordynację wykonywania dwóch czynności jednocześnie. 🎈
➡️ Cel zadania: stymulacja układu przedsionkowego, rozwijanie koordynacji wzrokowo-ruchowej, koordynacji bilateralnej, planowania ruchu, obustronnej współpracy ciała oraz podzielności uwagi.
Kolejne ćwiczenie odbywało się na deskorolce. Szymon, odpychając się rękami, przewoził pudełka z wizerunkami zwierząt. Następnie musiał odnaleźć odpowiednią figurkę i nakryć ją pudełkiem przedstawiającym to samo zwierzę. 🐶🦒🐘
➡️ Cel zadania: wzmacnianie obręczy barkowej i mięśni posturalnych, rozwijanie percepcji wzrokowej, umiejętności dopasowywania oraz planowania motorycznego.
Następnie przyszedł czas na zadanie wymagające sporej koncentracji. Szymon szedł środkiem pomiędzy dwoma rzędami pachołków. Lewą stopą przewracał prawy pachołek, a prawą stopą lewy. Po drodze wyjmował ukryte pod nimi woreczki i trafiał nimi do celu. 🎯
➡️ Cel zadania: doskonalenie przekraczania linii środka ciała, koordynacji bilateralnej, orientacji w schemacie ciała i przestrzeni, planowania ruchu oraz celności.
Na zakończenie Szymon dużymi klamerkami zdejmował z pachołków piłeczki, używając obu rąk. To ćwiczenie początkowo sprawiało mu sporo trudności. W pierwszym kadrze możecie zobaczyć moment, kiedy ruchy są jeszcze niepewne i wymagają dużego wysiłku. W drugim to samo zadanie wykonywane jest już zdecydowanie płynniej i z większą pewnością siebie. 💪
To doskonały przykład tego, jak działa terapia Integracji Sensorycznej. Mózg, otrzymując odpowiednio dobrane bodźce i możliwość wielokrotnego powtarzania ruchów, uczy się coraz lepiej organizować informacje płynące z ciała. Dzięki temu czynności, które na początku wymagają ogromnego wysiłku, z czasem stają się płynniejsze, bardziej precyzyjne i wykonywane z dużo większą łatwością. To właśnie systematyczna praktyka i odpowiednio dobrane wyzwania prowadzą do trwałych zmian. ❤️
Brawo Szymon ❤️

04/08/2026

Julia Treder t21 i Jogi w akcji 😀

🎨🐾 Kto powiedział, że sztukę tworzy się tylko pędzlem? U nas pędzle poszły dziś na urlop, a ich miejsce zajęły stopy Julki i cztery łapy Jogiego😄
Dzisiejszą dogoterapię rozpoczęliśmy od prawdziwego twórczego szaleństwa. Do woreczków strunowych włożyłyśmy kartki i kolorowe plamy farb. Julka dostała swój zestaw, Jogi swój i wtedy zaczęło się tworzenie. 😅
Było chodzenie, ugniatanie, skakanie, dreptanie i testowanie, czy z farb da się wycisnąć jeszcze więcej kolorów. Efekt? Dwa niepowtarzalne dzieła! Julka zamieniła swoją pracę w kolorowe graffiti dodając piękne napisy mazakiem, a ja wykończyłam arcydzieło stworzone przez Jogiego. Powiedzmy sobie szczerze! Picasso pewnie byłby lekko zaniepokojony konkurencją. 🎨😂
🟢 Cel zadania: rozwijanie kreatywności i ekspresji twórczej, dostarczanie bodźców dotykowych i proprioceptywnych, wspieranie planowania motorycznego oraz budowanie pozytywnych emocji poprzez wspólną aktywność z psem.
Po artystycznych sukcesach Jogi postanowił sprawdzić, czy równie dobrze radzi sobie jako.
nauczyciel biologii. 🐶📚 Pokazywał Julce figurkę zwierzęcia, a ona musiała odnaleźć odpowiednią kostkę z takim samym zwierzakiem. Ale to nie był koniec! Kostkę należało jeszcze przewieźć na deskorolce do Jogiego i przykryć nią właściwe zwierzę.
🟢 Cel zadania: rozwijanie percepcji wzrokowej, koncentracji uwagi i pamięci, utrwalanie nazw zwierząt oraz stymulacja układu przedsionkowego, koordynacji bilateralnej i planowania ruchu.
Na zakończenie Jogi awansował na psiego architekta. 🏠🐾 Pokazywał Julce schemat budy z patyczków do lodów, a ona cierpliwie odtwarzała go krok po kroku. Na szczęście Jogi nie zgłaszał poprawek do projektu, więc budowy zakończyły się sukcesem. 😄
🟢 Cel zadania: doskonalenie analizy i syntezy wzrokowej, odwzorowywania wzorów, orientacji przestrzennej, motoryki małej oraz wytrwałości w realizacji zadania.
Tak właśnie wyglądają nasze zajęcia ☺️. Trochę terapii, trochę nauki, dużo ruchu i jeszcze więcej śmiechu ❤️🐾

Dorotkowo. Fundacja na rzecz Doroty Targowskiej i Jej Przyjaciół

Chcesz, aby Twój wpis (firma) był na górze listy w kategorii Gabinet Kosmetyczny w Luzino?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona internetowa

Adres


Pułaskiego 18
Luzino
84-242

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 18:00
Wtorek 09:00 - 18:00
Środa 09:00 - 18:00
Czwartek 09:00 - 18:00
Piątek 09:00 - 18:00

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Sensomocni opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Subskrybuj

Powiadomimy Cię, gdy cokolwiek zdarzy się w Luzino.