Centrum Rozwoju i Terapii „BALANCE” Yuliia Shalaiko

Centrum Rozwoju i Terapii „BALANCE” Yuliia Shalaiko

Udostępnij

Wspieramy rozwój z uważnością, wiedzą i sercem 💛

09/09/2026

To jest koregulacja. 💙
Na długo zanim nauczymy się słów, nasza ludzka biologia dąży do relacji – jesteśmy stworzeni do tego, by uśmiech wywoływał w nas uśmiech, rozmowa skłaniała do mówienia, a miłość uczyła kochać. Tak właśnie działa układ nerwowy, który od samego początku uczy się bezpieczeństwa poprzez relacje.

Fred Rogers rozumiał coś, co Teoria Poliwagalna pomaga wyjaśnić. Chcesz poznać stojącą za tym naukę?

Ucz się bezpośrednio od praktyków Teorii i od samego dr. Stephena Porgesa, twórcy Teorii Poliwagalnej, w ramach naszego flagowego kursu z Teorii Poliwagalnej z certyfikatem Polyvagal Institute USA: Bezpieczeństwo, połączenie i ludzkie doświadczenie.

Miejsca w grupach zapełniają się szybko, a kolejna edycja rusza 8 października. Zapisz się nahttps://instytutpoliwagalny.pl/certyfikat 🔗

Kto wywołał uśmiech na Twojej twarzy? Oznacz tę osobę w komentarzu poniżej.

09/09/2026

Udostępniam ten artykuł, ponieważ temat dwujęzyczności jest mi szczególnie bliski.

W swojej pracy nadal spotykam rodziców, którzy otrzymują zalecenie, aby zrezygnować z języka ojczystego i zwracać się do dziecka wyłącznie w języku kraju, w którym obecnie mieszka. Jako logopedę i terapeutę takie zalecenia zawsze mocno mnie zatrzymują.

Bo dla wielu dzieci dwujęzyczność nie jest wyborem ani dodatkową umiejętnością, którą możemy po prostu „wyłączyć”. Jest ich codzienną rzeczywistością.

Dziecko – werbalne czy niewerbalne – funkcjonuje w obu systemach językowych. Czasem aktywnie w obu, czasem jeden z nich przede wszystkim rozumie, czasem możliwości komunikacyjne w każdym z nich rozwijają się w innym tempie. Ale oba języki są częścią jego świata, relacji i doświadczeń.

I właśnie dlatego jeden język nie musi odbierać miejsca drugiemu. Przeciwnie – jeden może stać się mocnym filarem i ścieżką prowadzącą do rozwoju drugiego. Czasem język ojczysty wspiera budowanie nowego, a czasem doświadczenia zdobywane w nowym języku pomagają rozwijać i porządkować ten pierwszy.

Warto więc patrzeć nie na dwa konkurujące ze sobą języki, ale na całość językowego świata dziecka.

Zostawiam tutaj artykuł Centrum Metody Krakowskiej, który dobrze porządkuje ten temat i rozwiewa wiele mitów dotyczących dwujęzyczności.

https://centrummetodykrakowskiej.pl/media/upload/site/0/113/file/f69511d6d2244ce58a70080e46a08144_Zdzis%C5%82awa%20Or%C5%82owska-Popek,%20Marzenia%20B%C5%82asiak-Tytu%C5%82a%20-%20Technika%20programowania%20j%C4%99zyka%20w%20pracy%20z%20dzieckiem%20bilingwalnym.pdf

26/08/2026

Czy dziecko trzeba uczyć się bawić?

Przecież zabawa jest czymś naturalnym.

Dajemy dziecku zabawki. Zabieramy je na plac zabaw albo do sali zabaw. Jest wśród innych dzieci, ma przestrzeń, swobodę i mnóstwo możliwości.

Wydawałoby się, że reszta wydarzy się sama.

I u wielu dzieci rzeczywiście tak się dzieje.

Dziecko obserwuje. Naśladuje. Próbuje. Powtarza. Wymyśla. Zaczyna zmieniać pomysły i tworzyć własne scenariusze.

Samochód już nie tylko jeździ. Jedzie do warsztatu. Mechanik go naprawia. Później trzeba zatankować. Ktoś jest kierowcą, ktoś mechanikiem, a za chwilę można zamienić się rolami.

Prosta aktywność zaczyna żyć.

Ale nie u każdego dziecka ten proces rozwija się spontanicznie.

I właśnie dlatego warto spojrzeć na zabawę trochę inaczej.

Zabawa jako papierek lakmusowy rozwoju

Żeby się bawić, nie wystarczy mieć zabawki.

Za spontaniczną zabawą stoi wiele rozwijających się kompetencji.

Dziecko musi zauważać i eksplorować. Naśladować. Tworzyć pomysł. Zaplanować działanie. Łączyć czynności w sekwencje. Przewidywać. Korzystać z symbolu. Komunikować swoje zamiary. Stopniowo tolerować zmianę i dopuszczać do własnej aktywności pomysły drugiego człowieka.

Dlatego czasami ważniejsze od pytania:

„Czy dziecko się bawi?”

jest pytanie:

„Jak ono się bawi?”

Czy ma własny pomysł?
Czy potrafi go rozwinąć?
Czy jego zabawa może się zmieniać?
Czy pojawia się „na niby”?
Czy dziecko naśladuje?
Czy potrafi przyjąć pomysł drugiej osoby?
Czy jest w tej zabawie miejsce na wspólność?

Sposób, w jaki dziecko się bawi, może powiedzieć nam bardzo dużo o jego rozwoju.

Dlatego zabawa jest trochę jak papierek lakmusowy.

Nie daje nam jednej prostej odpowiedzi ani diagnozy, ale pokazuje, jak dziecko korzysta z wielu swoich możliwości jednocześnie.

Ale zabawa nie tylko pokazuje rozwój. Zabawa rozwija.

Jest trochę jak dziecięce laboratorium życia.

To bezpieczna przestrzeń, w której można próbować świata, zanim trzeba będzie radzić sobie z nim naprawdę.

Miś zachorował — trzeba się nim zaopiekować.

Lalka jest głodna — przygotowujemy jedzenie.

Samochód się zepsuł — szukamy rozwiązania.

Ktoś chce tę samą zabawkę.

Konstrukcja się przewróciła.

Kolega zmienił scenariusz.

Najpierw ja jestem lekarzem, później ty.

W dziecięcej rzeczywistości „na niby” można obserwować świat, odtwarzać go, przekształcać i tworzyć jego własne modele.

Można doświadczać naprzemienności, planowania, przewidywania, komunikowania swoich zamiarów, zmiany ról, rozwiązywania problemów czy radzenia sobie z tym, że nie wszystko przebiega zgodnie z naszym pomysłem.

A później część tych doświadczeń wychodzi razem z dzieckiem poza zabawę — do codzienności, relacji, przedszkola, szkoły i stopniowo coraz bardziej samodzielnego życia.

Wiele dzieci zdobywa te doświadczenia spontanicznie.

Ale co dzieje się wtedy, kiedy sama zdolność do zabawy nie rozwija się w taki sposób?

Kiedy zabawa nie rozwija się sama

U części dzieci z trudnościami rozwojowymi, w tym u części dzieci w spektrum autyzmu, zabawa może rozwijać się inaczej lub potrzebować większego wsparcia.

Może być bardziej powtarzalna. Może koncentrować się głównie na ruchu, doznaniach sensorycznych albo określonych właściwościach przedmiotów.

Dziecku może być trudno stworzyć nowy pomysł, rozwinąć prostą czynność w dłuższy scenariusz, wykorzystać symbol, dopuścić zmianę, przyjąć propozycję drugiej osoby czy zbudować wspólną zabawę.

I wtedy może pojawić się pewnego rodzaju błędne koło.

Dziecku trudno rozwijać zabawę, ponieważ nie ma jeszcze wszystkich potrzebnych do tego kompetencji. Jednocześnie ma mniej możliwości rozwijania tych kompetencji poprzez samą zabawę.

Dlatego samo stworzenie bogatego środowiska nie zawsze wystarczy.

Sala zabaw nie zawsze oznacza rozwój zabawy

Możemy zabrać dziecko do świetnie wyposażonej sali zabaw.

Wokół są inne dzieci, konstrukcje, zabawki, ruch i dziesiątki możliwości.

I taki pobyt może być bardzo wartościowy.

Dziecko doświadcza. Porusza się. Obserwuje. Poznaje nowe miejsce i innych ludzi. Może czerpać z tej przestrzeni przyjemność i regulację. Czasami właśnie dzięki takim doświadczeniom spontanicznie odkryje coś nowego.

Ale nie zawsze.

Dziecko wchodzi do tej przestrzeni z repertuarem umiejętności, który aktualnie posiada.

Jeżeli najpewniej czuje się, biegając i poszukując intensywnego ruchu — może przez większość czasu właśnie biegać.

Jeżeli jego aktywność opiera się przede wszystkim na powtarzaniu jednej czynności — może znaleźć nowe przedmioty, ale korzystać z nich w ten sam znany sposób.

Jeżeli trudno mu wejść we wspólną zabawę — sama obecność wielu dzieci wokół nie musi sprawić, że zacznie się z nimi bawić.

I nie ma w tym nic złego.

Ważne jest tylko, żeby nie utożsamiać dwóch różnych rzeczy:

dać dziecku możliwość zabawy
i
pomóc mu rozwinąć zdolność do zabawy.

Dziecko może mieć przed sobą dziesiątki możliwości, ale nie mieć jeszcze narzędzi, żeby z nich skorzystać.

I tutaj zabawa może stać się drzwiami do rozwoju

Czasami potrzebny jest drugi człowiek.

Nie po to, żeby powiedzieć:

„Nie baw się tak. Pokażę ci, jak trzeba.”

Nie po to, żeby zabrać dziecku jego własny sposób doświadczania świata.

I nie po to, żeby swobodną zabawę zamienić w kolejne zadanie przy stoliku.

Ale po to, żeby spotkać dziecko dokładnie tam, gdzie ono jest, i pomóc mu odkryć następny krok.

Dziecko jeździ samochodem tam i z powrotem.

Możemy dołączyć drogę.

Później pojawia się garaż.

Samochód może się zepsuć.

Potrzebny jest mechanik.

Trzeba zadzwonić po pomoc.

Ktoś prowadzi samochód, ktoś go naprawia.

A później możemy zamienić się rolami.

Nie chodzi o to, żeby od razu zbudować dziecku gotową, „prawidłową” zabawę.

Chodzi o poszerzanie tego, co już jest.

O podanie modelu.

Dodanie jednego pomysłu.

Rozwinięcie prostej czynności w sekwencję.

Wprowadzenie symbolu.

Dopuszczenie niewielkiej zmiany.

Dołączenie drugiego człowieka.

Budowanie naprzemienności.

A z czasem — coraz większej samodzielności i elastyczności dziecka w tworzeniu własnej zabawy.

I wtedy dzieje się coś bardzo ważnego.

Ucząc dziecko zabawy, nie uczymy go tylko zabawy.

Wspieramy kompetencje, których zabawa potrzebuje.

A jednocześnie otwieramy dostęp do doświadczeń, których później sama zabawa może dostarczać dziecku.

A co ze starszym dzieckiem?

Jeżeli pewne doświadczenia związane z zabawą nie pojawiły się wcześniej, sam wiek metrykalny nie sprawia, że przestają mieć znaczenie.

Nie oznacza to jednak cofania starszego dziecka do zabawy właściwej trzylatkowi.

Zmienia się forma.

Mogą pojawić się konstrukcje, gry, wspólne projekty, tworzenie historii, odgrywanie sytuacji, aktywność ruchowa, gry fabularne czy wykorzystanie szczególnych zainteresowań dziecka.

Nie chodzi o to, żeby dziecko bawiło się „jak młodsze”.

Chodzi o to, żeby budować potrzebne kompetencje od miejsca, w którym rzeczywiście znajduje się jego rozwój — z poszanowaniem wieku, zainteresowań i indywidualnego sposobu bycia.

I właśnie dlatego coraz częściej myślę o dwóch określeniach:

terapia zabawy i terapia zabawą.

Czasami sama zdolność do zabawy potrzebuje wsparcia.

A czasami zabawa staje się przestrzenią, poprzez którą możemy wspierać inne obszary rozwoju.

Bardzo często jedno przenika się z drugim.

Bo zabawa może być jednocześnie oknem, przez które obserwujemy rozwój dziecka, i drzwiami, przez które możemy do tego rozwoju wejść.

Nie po to, żeby nauczyć dziecko jednego „właściwego” sposobu zabawy.

Ale żeby otworzyć przed nim więcej możliwości.

A kiedy dziecko zaczyna z nich korzystać, może wydarzyć się coś najcenniejszego:

zabawa sama zaczyna je uczyć.

22/08/2026

„Niby wszystko jest OK… a jednak?”

Patrzy w oczy.
Uśmiecha się.
Rozmawia.
Odpowiada na pytania.
Bawi się z innymi dziećmi.
Rozumie polecenia.
Czasem nawet bardzo dobrze odnajduje się wśród ludzi.

A jednak w kontakcie z nim pojawia się trudne do nazwania wrażenie:

„Niby wszystko jest OK… ale jednak coś jest inaczej.”

I właśnie takie dzieci bywają najtrudniejsze do zauważenia.

Bo kiedy myślimy o trudnościach w komunikacji społecznej, często pytamy:
„Czy patrzy w oczy?”
„Czy mówi?”
„Czy odpowiada?”
„Czy ma kolegów?”
„Czy okazuje emocje?”

Tymczasem czasami ważniejsze od pytania „czy?” jest pytanie „jak?”.

Nie tylko: czy patrzy w oczy?
Ale czy spojrzenie spontanicznie uczestniczy w kontakcie — czy dziecko szuka naszej twarzy, dzieli z nami uwagę, sprawdza naszą reakcję?

Nie tylko: czy rozmawia?
Ale jak wygląda wymiana między dwiema osobami. Czy rozmowa naturalnie płynie „tam i z powrotem”? Czy dziecko podąża za tym, co wnosi druga osoba, czy przede wszystkim realizuje własny tok?

Nie tylko: czy się uśmiecha i ma mimikę?
Ale czy mimika, ton głosu, gest i spojrzenie spontanicznie współgrają ze sobą i z tym, co dzieje się między ludźmi.

Nie tylko: czy bawi się z dziećmi?
Ale jak odnajduje się w tym, czego nikt głośno nie tłumaczy — zmianie zasad, żarcie, intencji drugiej osoby, negocjowaniu, nieprzewidywalności.

I czasem naprawdę długo można tego nie zauważyć.

Zwłaszcza u dziecka, które ma dobry rozwój językowy i poznawczy. Które obserwuje innych, uczy się zasad społecznych, dostosowuje się i znajduje własne sposoby radzenia sobie.

W znanym, przewidywalnym i bezpiecznym środowisku może funkcjonować tak dobrze, że nasze wątpliwości znikają.

A później przychodzi zmiana. Nowa grupa. Więcej ludzi. Hałas. Konflikt. Niejasna sytuacja społeczna. Zmęczenie. Większe wymagania.

I to, co wcześniej było niemal niewidoczne, staje się bardziej zauważalne.

Nie dlatego, że „autyzm pojawia się w stresie”.

Stan układu nerwowego wpływa na dostępność każdego z nas do kontaktu, komunikacji i koregulacji. Stres może zmienić naszą mimikę, ton głosu, sposób słuchania i reagowania.

Ale nie każdą odmienność w kontakcie społecznym możemy wyjaśnić wyłącznie stresem, nieśmiałością, charakterem czy potrzebą poczucia bezpieczeństwa.

Dlatego przy subtelnym obrazie spektrum warto czasem spojrzeć głębiej niż na samą obecność poszczególnych umiejętności.

Nie tylko:

„Czy potrafi?”

ale również:

„Jak z tego korzysta w relacji?”
„Czy dzieje się to spontanicznie?”
„Jak wygląda to w różnych sytuacjach?”
„Ile wysiłku kosztuje dziecko utrzymanie tego sposobu funkcjonowania?”

Bo autyzm nie zawsze wygląda jak brak kontaktu.

Czasem kontakt jest.

Tylko jest trochę inny.

I właśnie dlatego przez długi czas możemy mieć poczucie:

„Niby OK… a jednak.”

🔗 Jako uzupełnienie zostawiam materiał Instytutu Poliwagalnego o Systemie Zaangażowania Społecznego — o tym, jak stan autonomicznego układu nerwowego wiąże się m.in. z mimiką, wokalizacją, słuchaniem i społecznym zaangażowaniem.

https://www.facebook.com/share/p/1EjzEW832L/?mibextid=wwXIfr

Pojedyncze zachowania ani opisane wyżej cechy nie są podstawą do rozpoznania autyzmu. Znaczenie ma cały obraz rozwoju i funkcjonowania dziecka.

12/07/2026

🌿 Czas dla dziecka… i chwila dla Ciebie.

Przypominamy, że w Centrum Rozwoju i Terapii BALANCE działa również Gabinet Masażu, w którym z zabiegów mogą korzystać zarówno dzieci, jak i dorośli.

Wielu rodziców spędza czas w poczekalni podczas terapii swoich dzieci. Jeśli pozwoli na to grafik, często istnieje możliwość umówienia masażu właśnie w czasie, gdy dziecko uczestniczy w zajęciach. Dzięki temu ten czas może stać się również chwilą zadbania o własne zdrowie i dobre samopoczucie.

Masaż może pomóc m.in.:
🌿 zmniejszyć napięcie mięśni,
🌿 złagodzić ból pleców i karku,
🌿 zredukować stres i zmęczenie,
🌿 wspomóc regenerację organizmu.

Dla najmłodszych dostępne są również masaże i terapia dostosowane do wieku oraz indywidualnych potrzeb dziecka.

Jeśli chcieliby Państwo dowiedzieć się więcej lub sprawdzić możliwość dopasowania terminu do zajęć dziecka – zapraszamy do kontaktu.

💚 Bo troska o dziecko i troska o rodzica mogą iść w parze.

📞 Zapisy na konsultacje i zabiegi

📍 Centrum Rozwoju i Terapii BALANCE
ul. Franciszka Żwirki 3, lokal 1
97-300 Piotrków Trybunalski

☎️ Tel.: 794 917 924

25/06/2026

🎧 Rodzice często boją się treningów słuchowych. I… naprawdę to rozumiem.

Słyszę pytania:
“Czy to na pewno jest bezpieczne?”
“Czy nie będzie gorzej?”
“A jeśli coś zmieni się w zachowaniu mojego dziecka?”

Powiem szczerze – kiedyś sama podchodziłam do treningów słuchowych z dużą ostrożnością.

Dopiero praktyka i obserwacja dzieci pokazały mi, jak ogromne znaczenie może mieć przetwarzanie słuchowe dla rozwoju.

Dzisiaj bardzo często podczas diagnozy lub terapii mam takie poczucie, że wszystko we mnie mówi:
„To dziecko potrzebuje pracy właśnie z układem słuchowym.”

Nie dlatego, że ma niedosłuch.

Ale dlatego, że mózg może mieć trudność z odbieraniem, filtrowaniem i organizowaniem informacji dźwiękowych.

A przecież słuch to nie tylko słyszenie.

To także uwaga, rozumienie mowy, koncentracja, nauka, koordynacja ruchowa i regulacja całego układu nerwowego.

I właśnie dlatego czasami sama terapia logopedyczna czy integracja sensoryczna nie pozwala zrobić kolejnego kroku.

Bo pracujemy nad skutkiem, a nie wzmacniamy jednego z mechanizmów, który ten skutek współtworzy.

Rozumiem również obawy rodziców związane z reakcjami dziecka podczas treningu.

Układ nerwowy jest niezwykle indywidualny. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć z całkowitą pewnością, jak każde dziecko zareaguje na nową stymulację. U części dzieci nie obserwujemy większych zmian poza stopniową poprawą funkcjonowania. U innych może pojawić się okres adaptacji – dziecko może stać się bardziej wrażliwe na dźwięki, bardziej pobudzone lub zmęczone.

To nie jest sygnał, że terapia szkodzi. To sygnał, że układ nerwowy uczy się pracować w nowy sposób i wymaga uważnej obserwacji oraz – jeśli jest taka potrzeba – dostosowania programu.

Dlatego tak ważna jest współpraca terapeuty z rodzicami.

Nie chodzi o to, aby za wszelką cenę „przetrwać” terapię.

Chodzi o znalezienie mądrego balansu – między odpowiednią stymulacją a poczuciem bezpieczeństwa dziecka.

Nie proponuję treningu słuchowego każdemu.

Proponuję go wtedy, gdy widzę, że właśnie ten element może pomóc dziecku zrobić kolejny krok w rozwoju.

❤️ Bo czasem to nie mowa potrzebuje większej liczby ćwiczeń.

Czasem to mózg potrzebuje nauczyć się lepiej słuchać.

23/06/2026

☀️ Wakacje to idealny moment, aby zadbać o rozwój dziecka bez szkolnego pośpiechu.
Jeżeli Twoje dziecko ma trudności z mową, rozumieniem wypowiedzi, koncentracją lub przetwarzaniem informacji słuchowych, warto wykorzystać ten spokojniejszy czas na wsparcie tych umiejętności.
🎧 Metoda Johansena IAS to indywidualny program słuchowy realizowany w domu – tylko 10–15 minut dziennie.
Małe kroki wykonywane regularnie mogą stać się ważnym elementem wspierania rozwoju dziecka.
Zapraszam do kontaktu:�📞 577 515 667�📧 [email protected]
Centrum Rozwoju i Terapii BALANCE�Wspieramy z sercem ❤️

07/06/2026
Chcesz, aby Twój wpis (firma) był na górze listy w kategorii Gabinet Kosmetyczny w Piotrków Trybunalski?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona internetowa

Adres


Ulica Franciszka Żwirki 3/3
Piotrków Trybunalski
97-300

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Centrum Rozwoju i Terapii „BALANCE” Yuliia Shalaiko opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Subskrybuj

Powiadomimy Cię, gdy cokolwiek zdarzy się w Piotrków Trybunalski.