Matryca Ciała - Bartłomiej Włodarczyk

Matryca Ciała - Bartłomiej Włodarczyk

Udostępnij

Zapraszam Cię do przestrzeni ciała, gdzie doświadczysz pełnego uważności holistycznego dotyku skierowanego na ciało oraz ducha.

W tej przestrzeni poczujesz siebie jako całość, bo tylko w ciszy możesz doświadczać siebie jako kompletna istota Matryca Ciała to miejsce, w którym doświadczysz terapeutycznego dotyku, odprężenia oraz uwolnienia swojego ciała i ducha od napięć nagromadzonych podczas codziennego życia. W tej przestrzeni możesz całkowicie odpuścić wszelką kontrolę i poddać swoje ciało relaksacyjnym rytuałom. Zapomni

01/06/2026

CIAŁO JEST DRZWIAMI. PRZEZ NIE WYCHODZISZ Z NAPIĘCIA DO OBECNOŚCI — I DOPIERO STAMTĄD ZACZYNASZ NAPRAWDĘ DZIAŁAĆ

Większość ludzi próbuje zmienić swoje życie przez głowę. Myśleniem, analizą, planami, strategią. Problem w tym, że to, co ich blokuje, nie siedzi w głowie. Siedzi w ciele. W napięciu, które noszą latami. W reakcjach, które stały się automatyczne. W układzie nerwowym, który działa w trybie przetrwania, nawet gdy realnie nic im nie grozi. I dopóki tego nie ruszysz, możesz wiedzieć wszystko… a i tak będziesz wracał do tych samych schematów.

Gabor Maté powiedziałby, że ciało pamięta historię, której umysł nie chce czuć. To, co kiedyś było za trudne, zostało zatrzymane. I dziś wraca jako napięcie, jako ścisk, jako impulsy, których nie rozumiesz. Dlatego reagujesz szybciej niż myślisz. Dlatego podejmujesz decyzje, które później próbujesz racjonalizować. Bo ciało już dawno wybrało, zanim głowa zdążyła się odezwać.

I tu wchodzi praca z ciałem. Nie jako dodatek. Jako fundament.

Peter Levine pokazał, że organizm potrzebuje dokończyć to, co zostało zatrzymane. Ruch, oddech, drżenie, uwaga skierowana do środka — to nie są „techniki relaksacyjne”. To są sposoby, dzięki którym układ nerwowy wraca do równowagi. Rozładowuje napięcie, które było zamrożone. I kiedy to napięcie zaczyna puszczać, dzieje się coś, czego nie da się osiągnąć samym myśleniem.

Pojawia się obecność.

Nie jako idea. Jako stan.

Stan, w którym jesteś tu. W ciele. W oddechu. Bez ciągłego ciągnięcia w przyszłość albo w przeszłość. Bez tej wewnętrznej gonitwy, która każe ci cały czas coś nadrabiać.

I teraz najważniejsze.

To nie jest tylko „lepsze samopoczucie”.

To jest zmiana jakości działania.

Maslow nazwałby to przejściem z poziomu przetrwania do poziomu wzrostu. Dopóki działasz z napięcia, wszystko jest reakcją. Chcesz coś osiągnąć, żeby coś udowodnić, żeby coś nadrobić, żeby coś zagłuszyć. Twoje decyzje są szybkie, ale często nietrafione. Intensywne, ale krótkotrwałe.

A kiedy wchodzisz w obecność, pojawia się coś zupełnie innego.

Jasność.

Widzenie.

Kontakt.

Nie robisz więcej. Robisz trafniej. Nie reagujesz na każdy impuls. Wybierasz. Nie działasz z presji. Działasz z kierunku.

William James powiedziałby, że stan, w którym jesteś, determinuje jakość twojego życia. I dokładnie tak to działa. Jeśli twoje ciało jest napięte — twoje życie będzie napięte. Jeśli twoje ciało jest obecne — twoje życie zaczyna się układać wokół tej obecności.

I nagle okazuje się coś, czego nikt ci nie mówił.

Wielkie rzeczy nie powstają z chaosu.

Powstają z obecności.

Nie z gonitwy.
Nie z presji.
Nie z ciągłego napięcia.

Tylko z miejsca, w którym jesteś naprawdę tu.

Nietzsche powiedziałby, że prawdziwa siła to zdolność panowania nad sobą. A nie zapanujesz nad sobą, jeśli nie masz kontaktu z własnym ciałem. Bo to ciało jest pierwszym miejscem, w którym pojawia się każda decyzja, każdy impuls, każda emocja.

Dlatego praca z ciałem nie jest czymś „dodatkowym”.

To jest powrót do fundamentu.

Do miejsca, z którego wszystko wychodzi.

I kiedy zaczynasz tam być…

nie musisz już się tak bardzo starać.

Bo przestajesz walczyć ze sobą.

A kiedy przestajesz walczyć…

cała energia, którą wcześniej traciłeś na napięcie, zaczyna iść w działanie.

I właśnie z tego miejsca

robi się rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.

19/05/2026

Świątynny hawajski masaż Lomi Lomi Nui. Jest to rytuał, który wywodzi się z Hawajów i był zarezerwowany tylko dla osób, które miały znaczący wpływ na decyzję, które zapadały dla całego plemienia.
Masaż ten jeszcze do niedawna otoczony był tajemnicą i nie opuszczał kultury hawajskiej.
Rytuał ten trwał od kilku do nawet kilkunastu dni, podczas którego osoba przyjmująca dotyk otoczona była świątynną atmosferą.
W tym czasie odbywały się dla tej istoty śpiewy, tańce, modlitwy i przede wszystkim czuły, pełen uważności, medytacyjny i energetyczny dotyk tak zwaną “miękką łapą zadowolonego kota”.
Ciało tej osoby było traktowane jako świątynia dla istoty w nim zamieszkującej.
Masaż ten miał na celu uwolnienie wszelkich napięć i emocji z ciała, które zostały wyparte i zepchnięte do głębokich warstw nieświadomości.
Rytuał ten często wykonywany był w ważnych historycznych momentach, gdzie należało podjąć istotną decyzję dotyczącą dalszych wydarzeń wpływających na przyszłość całej społeczności.
Intencja towarzysząca tym rytuałom była zanoszona do hawajskiej bogini ognia, wulkanów, pasji i twórczości Pele oraz do Laka bogini lasu, roślinności i tańca hula.
Poprzez odpuszczenie wszystkich blokad z ciała i uwolnienie się od ciężaru umysłu, do istoty przyjmującej dotyk przychodziły intuicyjne wglądy, które pomagały w podjęciu najbardziej właściwej decyzji co do przyszłych losów plemienia.
We współczesnych czasach jesteśmy wystawieni w każdej chwili na działanie stresu, doświadczamy przebodźcowania falą informacyjną zalewającą nas z każdej strony, a decyzję, które staramy się podejmować każdego dnia mogą w znaczący sposób wpłynąć na naszą przyszłą rzeczywistość.
Dlatego tak istotną rolę zaczyna odgrywać regulacja naszego układu nerwowego, wejście w odczuwanie ciała i poprzez ciało doświadczanie emocji, a przez to wychodzenie z własnego umysłu i przyjęcia doświadczenia bez analizowania i rozumienia go z pozycji ciężkiej analitycznej głowy.

Photos from Przestrzeń Uważnego, Świadomego Dotyku Małgorzata Pawula's post 07/05/2026

Pierwszy niezapomniany i wyjątkowy warsztat hawajskiego świątynnego masażu Lomi Lomi Nui u Gosia Pe Niegdyś Głąb w magicznym miejscu u Basia Klemba w Krainie Łagodności.
Wtedy jeszcze w puzzlach, ale to tam i potem w kolejnych warsztatach w tym samym miejscu odnalazłem większość puzzli mojego jestestwa, z których wyłonił się pełen obraz.
Dziś do mnie przyszło, że nie chce rozmawiać własną głową z innymi głowami. Moim prawdziwym językiem staje się dotyk, obecność, uważność, oddech, ruch i medytacja w komuni z drugą istotą, jej ciałem, polem i sercem. Umysł, który uważa, że ma kontrole jest tylko na powierzchni, a cała głębia pochodzi z wnętrza, gdzie umysł już nie ma dostępu. Dziękuje wam za drogowskazy Dorota Janowska, Kinga Michalska, Przestrzeń Uważnego, Świadomego Dotyku Małgorzata Pawula, Agnieszka Pabich.🙏

06/05/2026

Proces

W mojej matrycy ciała
Zadziewa się ciche śnienie.
Świat to iluzoryczna maja
Wypełniająca całe istnienie.

Czy to jest sen, czy to jawa?
Ciało wciąż subtelnie przemawia.
Z głębin nieświadomości,
Niemy proces się wyłania.

Legiony figur sennych
Pukają do rzeczywistości.
Ukryte w głębinach bezdennych
Spoczęły w ciemnościach bezsennych.

Upchnięte w ludzkich skamielinach
Spragnione są ognia uważności.
Zapomniały o swojej wartości,
Gnijąc we własnych padlinach.

Niestrudzenie chcą się wydostać
Z kutych krat podświadomości.
Uwięzione w labiryntach umysłu
Z kolan na nogi chcą powstać.

Jak pisklę szykują do lotu
Drżące, nieopierzone skrzydła.
Otrzymując uwagę i ciepło,
Lot akceptacji przerywa ich piekło.

06.05.2026

B.W.

09/04/2026

Gra

Życie to gra, w której każdy uczestniczy niezależnie od tego, czy zna jej zasady, czy też nie.
Nie mówię tutaj o brudnych zasadach typu lecimy po swoje, byle szybciej, wyżej, mocniej, żeby być przed kimś, kto miał może mniejszego farta, albo po prostu nie ma natury rozpychania się łokciami, lub po prostu zaczynał z mniej wygodnego toru.
Mówię o regułach i prawach, które są niezmienne w całej egzystencji i nieskończonej przestrzeni.
Można w nie wierzyć lub nie, ale to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności jakie za sobą niesie nieznajomość tych praw.
Można udawać, że ich nie ma, ale one wciąż odpowiadają na każde działanie, które jest wniesione do życia. Przyczyna i skutek.
Nawet trzepot skrzydeł motyla może spowodować tsunami.
Nic nie jest od siebie oddzielone i wszystko na siebie oddziałuje.
Nieświadomość tych reguł jest bardzo wygodna, choć niesie za sobą nieuświadomione cierpienie. Jednak schody zaczynają się wtedy, gdy zaczynasz dostrzegać te prawa rzeczywistości. Już nie możesz zamykać swoich oczu, bo one wciąż tam będą pod powiekami. Nie potrafisz o nich zapomnieć, budzi się świadomość, a to jest droga tylko w jedną stronę.
Od teraz zaczyna się prawdziwa gra z egzystencją, która nie wybacza nieznajomości reguł.
Każdego dnia uczysz się poruszać według tych zasad. Wielokrotnie człowiek błądzi w czarnym lesie własnych wyborów i decyzji. Niekiedy coś kliknie i światło przeniknie przez gęste korony drzew, po czym ponownie pojawi się mrok, ale idąc własną ścieżką we własnej prawdzie, miłość do siebie staje się maczetą, za pomocą której przedzierasz się przez dżunglę zwaną życiem wyznaczając nowe ścieżki, nawet jeśli jeszcze dzisiaj nie wiesz dokąd one Cię zaprowadzą.
Życie to wielka tajemnica, której nie można poznać, ale świadoma gra według boskich praw, przynosi plon, niekoniecznie taki, który inni z zewnątrz mogą czymkolwiek zmierzyć.

B.W.

04/04/2026

Warto przeczytać.

"Medytacja nie polega na dążeniu do ekstazy, duchowego błogostanu czy spokoju; nie chodzi też w niej o to, żeby stać się lepszym człowiekiem. Stwarza ona tylko przestrzeń, w której możemy zdemaskować i rozbroić wszystkie swoje neurotyczne gry i samooszustwa, ukryte obawy i nadzieje.
Stwarzamy tę przestrzeń prostą metodą zupełnego zaniechania. W gruncie rzeczy bardzo trudno jest wszystkiego zaniechać, nic nie robić. Trzeba zacząć od tego, że nie robi się prawie nic, i z tego niemal całkowitego zaniechania stopniowo rozwija się praktyka.
Medytacja jest więc sposobem na to, żeby odwirować z umysłu nerwice i użyć ich jako elementu praktyki. Posługujemy się nerwicami jak nawozem: nie wyrzucamy ich, tylko rozsypujemy w ogrodzie, a one stają się cząstką naszego bogactwa.
Podczas medytacji ani nie trzymamy umysłu w twardych ryzach, ani nie puszczamy go samopas. Jeśli próbujemy całkowicie zapanować nad umysłem, jego energia zwraca się przeciw nam. Jeśli zaś zostawiamy mu zupełną swobodę, popada w szaleństwo i chaos. Dajemy mu więc pobiegać, ale zachowujemy minimum dyscypliny. (…)
To proste, wąskie podejście staje się zarazem szkołą otwartości wobec sytuacji życiowych, ponieważ dzięki niemu uświadamiamy sobie, że uciec i tak w żaden sposób się nie da, przestajemy więc stawiać opór i odtąd jesteśmy właśnie tu, nigdzie indziej. Uznajemy zatem to, czym jesteśmy, zamiast próbować się ukryć przed swoimi problemami i złościami. Medytacja nie powinna nam ułatwiać zaniedbywania obowiązków (…).
Gdy siedzimy w medytacji, stale mamy kontakt z życiem codziennym. Praktyka medytacyjna wydobywa na jaw nerwice, zamiast spychać je na dno umysłu. Można dzięki niej odnieść się do własnego życia jak do czegoś, nad czym da się pracować. Ludzie często chyba sobie wyobrażają, że gdyby udało im się wyrwać z życiowej krzątaniny i szamotaniny, mogliby nareszcie poświęcić się praktyce kontemplacji gdzieś w wysokich górach albo nad morzem.
Lecz jeśli uciekamy przed przyziemnością życia, wyrzekamy się głównego pokarmu - krzepiącej strawy, która tkwi między dwiema kromkami chleba. Kiedy zamawiamy kanapkę, nie prosimy o sam chleb. W środku musi jeszcze być coś soczystego, pożywnego, smakowitego, a chleb jest tylko oprawą.
Wyraźniejsze uświadamianie sobie uczuć, sytuacji oraz przestrzeni, w której się one zdarzają, może otworzyć przed nami sferę bardziej panoramicznej świadomości. Pojawia się w nas wtedy współczucie i ciepło - zasadnicze pogodzenie ze sobą, przy jednoczesnym zachowaniu krytycznej inteligencji. Zaczynamy cenić radosną stronę życia na równi z bolesną.
Kontakt z emocjami przestaje być trudny. Emocje są, jakie są - ani ich nie tłumimy, ani się nimi nie upajamy, lecz po prostu uznajemy ich obecność. A zatem precyzyjne uświadamianie sobie wszystkich szczegółów pozwala nam otworzyć się wobec złożonego całokształtu rozmaitych sytuacji. Ujęci w wąskie ramy dyscypliny, osiągamy otwartość panoramicznej świadomości, tak jak wody wielkiej rzeki płyną korytem i wpadają do oceanu."

Chogyam Trungpa „Mit wolności a droga medytacji”

(ilustr. James Zucco)

12/03/2026

Bóg to tylko nazwa, można powiedzieć, że Bóg to samo źródło istnienia. Całość, która nigdy nie miała początku i nie będzie mieć końca, to przestrzeń, w której istnieją niezaprzeczalne i niezmienne prawa natury rzeczywistości, niezależnie czy się w nie wierzy czy nie, one cały czas oddziałują na istotę całego istnienia, grawitacja nie potrzebuje wiary. Bóg to tajemnica, której nie można poznać własnym umysłem, bo umysł jest tylko częścią tego istnienia, a część nigdy nie może poznać całości, tylko całość może doświadczać siebie bez tajemnic obejmując własną istotę.

B.W. M.C.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Sieradz?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Sieradz
98-200