Małgorzata Sieradzka-Imhoff Psychoterapia/Psychotherapy

Małgorzata Sieradzka-Imhoff Psychoterapia/Psychotherapy

Udostępnij

Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Małgorzata Sieradzka-Imhoff Psychoterapia/Psychotherapy, Zdrowie/uroda, Wita Stwosza 5a, Warsaw.

05/07/2026

Jednym z największych rozczarowań, z jakimi spotykają się osoby rozpoczynające terapię, jest odkrycie, że zdrowienie nie przypomina prostego marszu od cierpienia do szczęścia. Wiele osób spodziewa się, że z każdą kolejną sesją będzie odczuwać coraz większą ulgę, będzie mniej płakać, mniej się bać i szybciej odzyska dawną równowagę. Kiedy jednak po kilku tygodniach okazuje się, że emocji jest więcej niż wcześniej, pojawia się zwątpienie. Pojawiają się pytania, czy terapia na pewno działa i czy nie byłoby łatwiej po prostu wrócić do starego sposobu funkcjonowania.

Paradoks polega na tym, że właśnie ten moment bardzo często świadczy o tym, że proces zdrowienia rzeczywiście się rozpoczął.

Przez wiele lat układ nerwowy osoby po traumie koncentrował się przede wszystkim na przetrwaniu. Nie miał przestrzeni na przeżywanie emocji, żałoby czy złości, ponieważ cała energia była kierowana na utrzymanie względnego bezpieczeństwa. Organizm uczył się odcinać od uczuć, tłumić je lub zamrażać, ponieważ w określonym momencie życia właśnie to pozwalało przetrwać. Kiedy jednak w terapii pojawia się bezpieczna relacja, a organizm przestaje być nieustannie zajęty walką o przetrwanie, powoli zaczyna odblokowywać to, co przez lata było skutecznie ukrywane.

Dlatego wiele osób ma wrażenie, że terapia pogarsza ich stan. Nagle pojawia się więcej smutku, więcej złości, więcej wspomnień, więcej napięcia w ciele. W rzeczywistości nie są to nowe emocje. To emocje, które były obecne od dawna, lecz pozostawały poza świadomością, ponieważ układ nerwowy uznał, że ich przeżycie byłoby kiedyś zbyt obciążające. Współczesna psychoterapia traumy opisuje ten etap jako stopniowe odzyskiwanie dostępu do własnego doświadczenia, a nie jako cofanie się w procesie zdrowienia.

Na kolejnym etapie zaczyna zmieniać się sposób patrzenia na własne życie. Człowiek zauważa rzeczy, których wcześniej nie dostrzegał. Zaczyna rozumieć, że wiele zachowań, które uważał za swoją wadę, było w rzeczywistości strategią przetrwania. Nadmierne analizowanie, potrzeba kontrolowania wszystkiego, trudność z odpoczynkiem, nieustanne zadowalanie innych czy lęk przed odrzuceniem przestają być postrzegane jako cechy charakteru, a zaczynają układać się w logiczną historię adaptacji do trudnych doświadczeń.

To właśnie ten etap bywa jednym z najbardziej bolesnych. Razem z nowym rozumieniem pojawia się żal za utraconym dzieciństwem, za relacjami, których nigdy nie było, za bezpieczeństwem, którego organizm nigdy naprawdę nie zaznał. U wielu osób pojawia się również złość – nie dlatego, że terapia ją wywołuje, ale dlatego, że po raz pierwszy układ nerwowy uznaje, iż można ją bezpiecznie poczuć. Emocje, które wcześniej były zbyt niebezpieczne, zaczynają odzyskiwać swoje miejsce.

Równocześnie stare strategie przestają działać z taką siłą jak dawniej, ale nowe nie są jeszcze wystarczająco utrwalone. To etap, w którym wiele osób mówi, że czuje się zagubione. Nie chcą już wracać do dawnych schematów, ale jeszcze nie potrafią funkcjonować w nowy sposób. To zupełnie naturalny fragment procesu, ponieważ mózg i układ nerwowy potrzebują czasu, aby stworzyć nowe połączenia, nowe nawyki regulacji emocji i nowe sposoby budowania relacji z ludźmi.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że prawdziwe oznaki zdrowienia bardzo rzadko wyglądają spektakularnie. Nie polegają na tym, że człowiek nagle staje się nieustannie szczęśliwy ani że przestaje doświadczać trudnych emocji. Znacznie częściej zdrowienie objawia się w drobnych sytuacjach codziennego życia. Człowiek szybciej zauważa, że jest przeciążony. Potrafi odmówić bez paraliżującego poczucia winy. Nie bierze już automatycznie odpowiedzialności za emocje innych ludzi. Coraz łatwiej rozpoznaje sygnały płynące z własnego ciała, a po trudnym wydarzeniu wraca do równowagi szybciej niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej.

To właśnie dlatego terapia nie polega na usuwaniu emocji ani wymazywaniu przeszłości. Jej celem jest odbudowanie poczucia bezpieczeństwa we własnym ciele, rozwinięcie zdolności do regulowania emocji oraz stworzenie takiej relacji z samym sobą, w której nie trzeba już żyć w nieustannym stanie alarmu. W pewnym momencie człowiek odkrywa, że jego życie nie jest już organizowane przez przeszłość, lecz przez teraźniejszość. Nie oznacza to, że trauma znika. Oznacza natomiast, że przestaje kierować każdą decyzją, każdą relacją i każdą emocją.

I właśnie wtedy pojawia się największa zmiana. Nie jest nią euforia ani nieustanne szczęście. Jest nią spokojne poczucie, że po raz pierwszy od wielu lat nie trzeba już przez cały czas walczyć o przetrwanie.

Joanna | I hear YOU

04/07/2026

Psychoterapia nie polega wyłącznie na zmianie zachowania; dotyczy także akceptacji tego, czego zmienić nie sposób. Pogodzenie się z nieodwracalną stratą wymaga przejścia przez proces żałoby, czasem długotrwały. Żałoba wydaje się naturalnym mechanizmem, który pomaga nam zaadaptować się do najboleśniejszych ran zadanych przez życie. Utrata może dotyczyć osoby, przedmiotu, ukochanego zwierzęcia, a także miejsca lub sposobu życia – np. ojczyzny wraz z jej kulturą i językiem. Może też dotyczyć bezpowrotnego odejścia młodości, dawnego stanu zdrowia, utraty pracy, wcześniejszych oczekiwań czy złudzeń. Żałoba może obejmować również stratę związaną z decyzjami, które w przeważającej mierze przyniosły korzyści – jak rozwód czy zmiana tożsamości płciowej.

W literaturze inspirowanej ruchem psychologii pozytywnej oraz we współczesnych trendach społecznych obserwuje się wzmożone zainteresowanie wartością akceptacji, wdzięczności i przebaczenia – postaw od dawna akcentowanych przez tradycje religijne, lecz często zaniedbywanych w kulturach świeckich. Być może jednym z czynników wzrostu zainteresowania buddyzmem i praktyką uważności (mindfulness) jest powszechna potrzeba skupienia się na tym, co jest, a nie na nieustannej pogoni za tym, co mogłoby być – pogoni promowanej przez ideologie konsumpcjonizmu Zachodu. Mądrość ta jest kluczowa w psychoterapii, której podstawowe wartości często pozostają w sprzeczności z założeniami dominującej kultury komercyjnej. Również w literaturze psychoanalitycznej rośnie zainteresowanie kategorią mądrości oraz takimi zagadnieniami jak przebaczenie. "

Nancy McWilliams, Superwizja Psychoanalityczna, wyd WUJ
strona 99/100
fot Guilherme Stecanella

15/06/2026

(...) jeśli ktoś nie doświadczał bliskości w sposób właściwy albo miał jej za mało, to ma w sobie ogromną tęsknotę za nią, ale jest też w nim jakaś część, która nauczyła się bez tej bliskości żyć. I kiedy spotyka człowieka, który mógłby mu ją ofiarować, to może nie być w stanie jej przyjąć, bo nie będzie mu umiał zaufać. W sumie dlaczego miałby, skoro jego doświadczenia są inne?

I w bliskich związkach tak właśnie się dzieje: jest w nas część rozwojowa, która pragnie się zmieniać dzięki drugiemu człowiekowi, przekraczać swoje braki, ale jest też część defensywna, która nie wierzy, że to się może stać, która wraca do starego, dobrze znanego statusu quo.

Stanley Ruszczynski
Fot: Kadr z filmu Haiti - Wyspa przeklęta. (The Comedians)

Maciej Śnieżyński, prelegent na tegorocznej Konferencji -Pracując Psychoanalitycznie z Parami prowadzi w Kontekstach seminarium dla terapeutów par, szczegóły w komentarzu

03/06/2026

🧠 Czy pacjent musi wiedzieć, dlaczego czuje to, co czuje?
Współczesne badania nad emocjami podważają jedno z najbardziej intuicyjnych założeń psychoterapii

W psychoterapii często zakłada się, że odkrycie źródła emocji jest ważnym krokiem w procesie zmiany.

Pacjenci pytają:

„Dlaczego tak reaguję?”
„Skąd bierze się ten lęk?”
„Dlaczego wciąż powtarzam ten sam schemat?”

Również terapeuci nierzadko stosunkowo szybko dostrzegają pewne zależności. Widzą powtarzające się wzorce relacyjne, mechanizmy obronne czy wpływ wcześniejszych doświadczeń na obecne funkcjonowanie pacjenta.

Pojawia się wtedy ważne pytanie:
Czy nazwanie tych zależności zawsze pomaga?

🔬 Co pokazują współczesne badania?

Przez wiele lat w psychoterapii dużą wagę przypisywano odkrywaniu źródeł problemów psychicznych. Zakładano, że zrozumienie przyczyny trudności może prowadzić do ich rozwiązania.

Współczesne badania pokazują jednak bardziej złożony obraz.

Lisa Feldman Barrett, psycholożka i neurobiolożka, autorka książki *„Jak powstają emocje”* (*How Emotions Are Made*), zwraca uwagę, że emocje nie są prostymi reakcjami uruchamianymi przez pojedyncze wydarzenia czy doświadczenia. Powstają w wyniku złożonej interakcji sygnałów płynących z ciała, wcześniejszych doświadczeń, kontekstu sytuacyjnego, relacji oraz znaczeń nadawanych temu, co przeżywamy.

Oznacza to, że ludzkie doświadczenie rzadko ma jedno źródło i jedno wyjaśnienie.

Terapeuta może zauważyć, że trudności pacjenta w bliskich relacjach przypominają wzorce obecne wcześniej w relacji z rodzicem.
Może dostrzec związek pomiędzy lękiem przed odrzuceniem a historią wcześniejszych doświadczeń.
Może postawić trafną hipotezę.
Nie oznacza to jednak, że właśnie to wyjaśnienie będzie najważniejszym lub najbardziej pomocnym elementem procesu terapeutycznego.

Coraz częściej podkreśla się, że interpretacja terapeuty jest jedynie hipotezą dotyczącą doświadczenia pacjenta, a nie obiektywnym wyjaśnieniem jego przeżyć.

🎯 Co może z tego wynikać dla praktyki klinicznej?

Być może jednym z najważniejszych zadań terapeuty nie jest odnalezienie jednej odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”.

Równie ważne może być wspólne badanie doświadczenia pacjenta, rozwijanie jego zdolności do rozumienia własnych stanów wewnętrznych oraz tworzenie przestrzeni do odkrywania nowych znaczeń.

Czasami interpretacja otwiera proces.
Czasami pomaga uporządkować doświadczenie.
A czasami zbyt szybkie wyjaśnienie może zamknąć dalszą eksplorację czegoś znacznie bardziej złożonego.

Współczesna psychoterapia coraz częściej odchodzi od poszukiwania jednej ukrytej przyczyny na rzecz większej ciekawości wobec indywidualnego sposobu przeżywania świata przez każdego pacjenta.

📖 „Emocje nie są reakcjami na świat. Są sposobem, w jaki mózg konstruuje nasze doświadczenie świata.”
— Lisa Feldman Barrett

Zapraszamy do refleksji: czy w Państwa doświadczeniu klinicznym nazwanie źródła emocji pomaga pacjentowi lepiej rozumieć siebie, czy czasem może nadmiernie upraszczać bardziej złożone doświadczenie?

01/05/2026

To prawda, że całe życie musimy udawać, aby żyć. Nie ma chwili, żebyśmy nie udawali. I nawet sami przed sobą udajemy. W końcu jednak przychodzi taka chwila, że nie chce nam się dłużej udawać. Stajemy się sami sobą zmęczeni. Nie światem, nie ludźmi, sami sobą.

Wiesław Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
obraz: David Carmack Lewis

17/04/2026

Znana psychoterapeutka psychodynamiczna Martha Stark nazwała nadzieję, że rodzice się zmienią "nieustępliwą”. Dorosłe już osoby często mają poczucie, że czegoś w dzieciństwie nie dostały, jeżdżą do domów rodzinnych, myśląc, że tym razem będzie inaczej. Że mama i tata w końcu ich docenią. Dlatego jeszcze bardziej się postarają, kupią lepszy prezent, będą bardziej potulni albo awansują w pracy tylko po to, by w oczach mamy lub taty pojawił się błysk dumy albo miłość. Ale to się nie dzieje. W terapii tym, co leczy, jest pozbawienie nadziei na to, że rodzic się zmieni. I że w dorosłym życiu da to, czego nie dał w dzieciństwie. Ta świadomość pozwala wejść w proces żałoby za tym brakiem. Kiedy żałoba zostaje przepracowana, można zaczynać budować nowe, dorosłe życie. Bo ci sami ludzie, którzy straceńczo jeżdżą do domów po zrozumienie, często sami nie widzą i nie akceptują swoich rodziców takimi, jakimi oni są. A w tym nowym, dorosłym życiu można na swoich rodziców spojrzeć innym okiem. Dostrzec, że zimny, krytyczny ojciec nie jest może w stanie dać ciepła, ale może mi np. naprawić samochód. Albo że mama, choć kompletnie niezainteresowana tym, co się u mnie dzieje, to potrafi zrobić wyśmienitą kapustę. Nie kochała tak, jak tego oczekiwałam, ale kapusta jest ok. I że mogę przyjechać do niej po prostu na obiad, a nie po to, czego kiedyś nie dostałam.
Ale że tak jak ja nie zamierzam być dentystką z mężem i dwójką dzieci, tylko, powiedzmy, historyczką sztuki żyjącą w bezdzietnym związku z kobietą – tak moja mama nie będzie wrażliwą i empatyczną duszą, a tata intelektualistą. Im mniej wzajemnego oczekiwania zmiany, tym łatwiej się spotkać w dorosłym tu i teraz. Albo zadecydować o ograniczeniu kontaktu, jeśli ta niezmienność polega na tym, że np. tato jest alkoholikiem, stosuje przemoc psychiczną i nie chce się leczyć.

Katarzyna Szaulińska

07/04/2026

„Nie jesteś w stanie uchronić siebie czy twoich dzieci przed negatywnymi emocjami, ale możesz uniknąć ich blokowania. Każde uczucie jest dla nas ważnym, ludzkim doświadczeniem. Wszyscy przeżywamy smutek, głębokie poruszenie, pozwalamy ponieść się gwałtownym emocjom. Zdarza się to każdemu, także tobie i twoim dzieciom. Nękanie, odrzucenie czy upokorzenie to bardzo bolesne doświadczenia. Z drugiej strony czujesz się wspaniale, kiedy otrzymasz komplement czy też uskrzydla cię pierwsza miłość. W obu przypadkach, tych trudnych i tych przyjemnych uczuć, zawsze masz dokładnie taki sam wybór: zamknąć się lub otworzyć na nie.”

Eline Snel; „Daj przestrzeń… i bądź blisko. Mindfulness dla rodziców i ich nastolatków.” (Tłum: Magda Kurmańska)
fot. Avinash Singh

05/04/2026

"Znana psychoterapeutka psychodynamiczna Martha Stark nazwała taką nadzieję [ że rodzice się zmienią] "nieustępliwą”. Dorosłe już osoby często mają poczucie, że czegoś w dzieciństwie nie dostały, jeżdżą do domów rodzinnych, myśląc, że tym razem będzie inaczej. Że mama i tata w końcu ich docenią. Dlatego jeszcze bardziej się postarają, kupią lepszy prezent, będą bardziej potulni albo awansują w pracy tylko po to, by w oczach mamy lub taty pojawił się błysk dumy albo miłość. Ale to się nie dzieje. W terapii tym, co leczy, jest pozbawienie nadziei na to, że rodzic się zmieni. I że w dorosłym życiu da to, czego nie dał w dzieciństwie. Ta świadomość pozwala wejść w proces żałoby za tym brakiem. Kiedy żałoba zostaje przepracowana, można zaczynać budować nowe, dorosłe życie. Bo ci sami ludzie, którzy straceńczo jeżdżą do domów po zrozumienie, często sami nie "widzą" i nie akceptują swoich rodziców takimi, jakimi oni są.
A w tym nowym, dorosłym życiu można na swoich rodziców spojrzeć innym okiem. Dostrzec, że zimny, krytyczny ojciec nie jest może w stanie dać ciepła, ale może mi np. naprawić samochód. Albo że mama, choć kompletnie niezainteresowana tym, co się u mnie dzieje, to potrafi zrobić wyśmienitą kapustę. Nie kochała tak, jak tego oczekiwałam, ale kapusta jest OK. I że mogę przyjechać do niej po prostu na obiad, a nie po to, czego kiedyś nie dostałam.
Ale że tak jak ja nie zamierzam być dentystką z mężem i dwójką dzieci, tylko, powiedzmy, historyczką sztuki żyjącą w bezdzietnym związku z kobietą – tak moja mama nie będzie wrażliwą i empatyczną duszą, a tata intelektualistą. Im mniej wzajemnego oczekiwania zmiany, tym łatwiej się spotkać w dorosłym tu i teraz. Albo zadecydować o ograniczeniu kontaktu, jeśli ta niezmienność polega na tym, że np. tato jest alkoholikiem, stosuje przemoc psychiczną i nie chce się leczyć."

Katarzyna Szaulińska-Dynowska, psychiatra, psychoterapeutka
fot Jack Anstey

31/03/2026
30/03/2026

Człowiek wmówił sobie, że ma za krótkie życie, w związku z czym zwykł się tłumaczyć ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby żył dwa razy dłużej, miałby go więcej? Wątpię. Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i tak życie dane jest nam w nadmiarze.

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Warsaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Wita Stwosza 5a
Warsaw
02-661